„Zwierzę prawdopodobnie zostało skrzywdzone przez człowieka”. Wilk miał wyłamane kły

– Ludzie często zabierają młode wilki z lasu. Takie sytuacje zdarzają się na Słowacji – mówi Wirtualnej Polsce dr. Bartosz Pirga z Bieszczadzkiego Parku Narodowego. To on pobierał próbki od zastrzelonego wilka, który zaatakował dzieci we wsi Przysłup. Zdradza kilka szczegółów odstrzału zwierzęcia. Są też wyniki badań pod kątem wścieklizny.

– Zwierzę, którego zastrzelono to samiec w wieku ok. dwóch-trzech lat, przypominający wilka – mówi nam dr. Bartosz Pirga. Ma duże doświadczenie w badaniu tych zwierząt i przyznaje, że nie ma 100 proc. pewności, że nie był to mieszaniec wilka z psem. – Wskazuje na to jego budowa – tłumaczy.

– To zwierzę było prawdopodobnie bardzo skrzywdzone przez człowieka – mówi. Jego zdaniem jest prawdopodobne, że ktoś pozbył się wilka, którego wychowywał, i to niekoniecznie w Polsce, ale np. na Słowacji. Opowiada, że właśnie tam ludzie często zabierają młode wilczki z lasu i hodują jak psy. Być może i tym razem mamy do czynienia z taką sytuacją.

Wilk miał wyłamane kły. Są wyniki badań pod kontem wścieklizny

Okazuje się także, że wilk miał wyłamane dwa kły. O czym to może świadczyć? – Być może kły zostały wyłamane w trakcie odstrzału, ale jest też możliwe, że zwierzę okaleczyło się w trakcie ucieczki, gdzie było przetrzymywane – zastanawia się Pirga.

– Zastrzelony osobnik był w dobrej kondycji, co raczej wyklucza wściekliznę. Zwierzę pojawiało się w okolicy od lutego. Gdyby miał wściekliznę, już by go nie było. Ta choroba rozwija się bardzo szybko – mówi. Potwierdza to Powiatowy Inspektorat Weterynaryjny w Lesku, który już dostał wyniki badań wilka. Jak się dowiedzieliśmy, przeprowadzane w Zakładzie Higieny Weterynaryjnej w Krośnie badania próbek pobranych ze zwierzęcia wykluczyły wściekliznę.

Zdradza nam także szczegóły odstrzału zwierzęcia. Gdy tylko pojawiła się informacja, że wilk pojawił się znów w pobliżu smażalni i kolejki wąskotorowej, pojechali tam policjant i myśliwy. Strzał padł z bardzo bliskiej odległości, ok. 6 m, gdy zwierzę szło w kierunku mierzącego do niego człowieka. Jak podkreśla Pirga, to bardzo nietypowe zachowanie.
Odniósł się także do doniesień, że zbyt późno zdecydowano się na odstrzał, bo zgodę wydano już w połowie czerwca. – Były informacje, że wilk pojawia się w okolicy, ale nie był agresywny. Dlatego nie było „ciśnienia”, by go odstrzelić. Gdy jednak zaatakował dzieci, reakcja była natychmiastowa – tłumaczy Wirtualnej Polsce.

Wilk pogryzł dwójkę dzieci na wakacjach

Sprawa pogryzienia dwójki dzieci przez wilka w Bieszczadach to cały czas gorący temat w całej Polsce. Szczególnie, że rozpoczęły się wakacje i wiele osób planuje urlop właśnie w tych okolicach.

Do pogryzienia doszło we wtorek około godz. 19. Wilk miał rzucić się na dzieci, kiedy bawiły się na dworze. Dzięki szybkiej interwencji rodziców udało się go przegonić.
Media podawały, że najpierw wilk zaatakował 8-letnią dziewczynkę w Strzebowiskach, a następnie pojawił się w oddalonej o około 2 km wsi Przysłup i rzucił się na 10-letniego chłopca. Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika jednak, że obydwa zdarzenia miały miejsce we wsi Przysłup – w dwóch różnych miejscach, oddalonych od siebie o kilkaset metrów. Zdarzenia nastąpiły jedno po drugim.

Na wilka zorganizowano obławę. Został odstrzelony i zabezpieczony do badań.

Dzieci z obrażeniami nóg trafiły do szpitala w Lesku na Podkarpaciu. Miały rany szarpane. Jak informuje RMF FM w środę wyszły już ze szpitala. W Bieszczadach są na wakacjach.

Dostaliśmy zdjęcia tego wilka, zrobione tuż przed atakiem. Ich autorka opowiada o strachu mieszkańców

– Mieszkańcy odetchnęli z ulgą po decyzji o odstrzeleniu wilka – mówi nam Teresa Sawińska-Wronowska, która zrobiła zdjęcia wilkowi w Przysłupie.

– Zdjęcia zrobiłam jadąc w kierunku Kalnicy, w miejscowości Przysłup, jakieś 50 metrów przed skrętem do Karczmy Brzeziniak i smażalni ryb. Wilk – bo to nie pies jak mogą myśleć inni – nie przejawiał objawów strachu, poruszał się pomiędzy samochodami bez pospiechu, można powiedzieć, że był wręcz zaciekawiony. Niesamowite spotkanie – mówi Wirtualnej Polsce pani Teresa.

Jak relacjonuje, spotkanie z wilkiem miało miejsce o 18.35, czyli tuż przed atakiem na dwójkę dzieci. Pani Teresa jechała wówczas ze swoimi dziećmi. Zauważyła wilka, jak przechadzał się spokojnie główną drogą. Zatrzymała samochód i zaczęła robić zdjęcia. Po chwili zrobił się korek, a wilk nadal spacerował po drodze.

– Tego wilka okoliczni mieszkańcy widywali od dawna. Baliśmy się o nasze dzieci. Ja sama mieszkam pod lasem w Kalwicy, to jest niedaleko stąd. Też mam dzieci – opowiada nam autorka zdjęć. Wspomina też o innym ataku na turystkę w Wetlinie. Miał miejsce ok. 2-3 tygodnie temu. Wiele osób jednak myślało, że to pies.

– Gospodarzom co jakiś czas znikały w biały dzień psy. Każdy się obawiał – dodaje. Przyznaje, że po decyzji o odstrzeleniu tego wilka wszystkim ulżyło.