Dla samych swoich to nagrody, milionowe odprawy, a dla posłów opozycji kary. Gdyby te kary były wymierzane sprawiedliwe, to powinny dotyczyć wszystkich posłów, a nie dziwnym trafem posłów opozycji – zwracał uwagę w „Kawie na ławę” w TVN24 Piotr Zgorzelski (PSL).

Goście programu komentowali między innym karę nałożoną na posła PO Sławomira Nitrasa za przerywanie wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego. – To młotkowanie opozycji. Została złamana swoista umowa – uznał Zgorzelski.

– Przypomnijmy zachowania posłów z drugiej strony sali, kiedy na mównicę wchodził Marek Sowa, gdzie z sali wydobywały się pohukiwania, nawiązywania do nazwiska.

Nie wspomnę już o konsumpcji sałatek i innych rzeczy, jakie nas spotykają, kiedy wchodzimy na trybunę sejmową – podkreślał Piotr Zgorzelski, przypominając sytuację, kiedy posłanka Krystyna Pawłowicz jadła w czasie obrad, co spotkało się z oburzeniem części posłów.

– Uważam, że to młotkowanie opozycji – podkreślił. – Została złamana swoista umowa, która wynika z reguł demokratycznych czy nawet konstytucji, że partia, która przychodzi do władzy, tak całkowicie nie dyskryminuje opozycji. Pokazywały to poprzednie kadencje, kiedy posłowie PiS-u nie byli karani, a świat się nie zawalił – zaznaczył polityk PSL.

Poseł PO Sławomir Nitras na trzy miesiące decyzją Prezydium Sejmu ma obniżone o połowę uposażenie poselskie, gdyż w ocenie zasiadających w Prezydium polityków PiS i marszałka Sejmu, przerywając wystąpienie premiera, „naruszył on powagę Sejmu”.

„Kneblowanie opozycji”

Za słowami Zgorzelskiego podążyła Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej. – Mamy do czynienia z typowym kneblowaniem opozycji – przekonywała. – Polityka zaciśniętej pięści nigdy nie doprowadziła do niczego dobrego. Parlament jest miejscem debaty, gdzie rzeczywiście powinniśmy dyskutować, a w tej chwili marszałek Kuchciński staje się grabarzem polskiego parlamentaryzmu – oceniła.

Rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy i minister jego kancelarii Krzysztof Łapiński zastrzegł, że nie zna sytuacji i że nie siedzi w fotelu marszałka. – W parlamencie zasiadają ludzie dorośli, którzy powinni się zachowywać w taki sposób, który nie uwłacza godności tego miejsca – stwierdził krótko.

Do wcześniejszych komentarzy odniósł się wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który powiedział, że „miał ten komfort, że był w parlamencie w poprzedniej kadencji”.

„Nie jesteśmy idealni, ale chyba powinniśmy porozmawiać”

– Pamiętam jak byłem upokarzany przez marszałków z Platformy [Obywatelskiej – przyp. red.] – komentował w „Kawie na ławę” Jaki. – Nie dopuszczano mnie do głosu, to Platforma jako pierwsza obniżyła czas wystąpień – podkreślał.

– Natomiast do głowy by mi nie przyszło, żeby występować tak, jak dzisiejsi posłowie opozycji, na przykład żeby siłą zajmować fotel marszałka – dodał, odnosząc się do kryzysu sejmowego z połowy grudnia 2016 roku, kiedy na skutek wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby, kiedy w proteście przeciwko tej decyzji marszałka Sejmu część posłów opozycji zablokowała mównicę sali posiedzeń.

– Nie jesteśmy idealni, ale chyba powinniśmy porozmawiać poważnie o tym, jakie zasady powinny obowiązywać w polskim parlamencie. Generalnie Sejm powinien być miejscem wytężonej debaty – argumentował wiceminister sprawiedliwości i kandydat PiS na prezydenta Warszawy.

„Funkcja go przerosła”

– To nie jest sprawa rozwiązań kolonijnych: że tu się daje naganę, zabiera pieniądze, a później odsyła do domu. To wyborcy powinni pana Nitrasa zweryfikować – ocenił z kolei poseł Marek Jakubiak (Kukiz’15).

– Ja zawsze staram się reprezentować swoich wyborców i tego powinniśmy wymagać od każdego parlamentarzysty – podkreślił. Jak dodał, „życzy marszałkowi, żeby częściej się uśmiechał, bo ostatnio przestał”. – Funkcja go przerosła – wtrąciła Lubnauer.

– Co jakiś czas powinniśmy wymieniać ludzi na stanowiskach po to właśnie, żeby nie obrastali w brak uśmiechu. Bo oni w pewnym momencie zaczynają się zachowywać jak Sejm. Wszyscy są ważni, ale nie posłowie. To oznacza, że już nie jesteśmy potrzebni – podkreślił Jakubiak.