Wyrazy współczucia i kondolencje płyną z całej Polski. Andrzej Białas urzędnik, który postawił się PiS

Nie żyje Andrzej Białas, społecznik i były szef gabinetu politycznego prezydenta Poznania, Jacka Jaśkowiaka. Miał 62 lata. O tym urzędniku cała Polska usłyszała w czerwcu 2016 r., gdy postawił się Antoniemu Macierewiczowi, gdy szef MON domagał się odczytania nazwisk ofiar katastrofy smoleńskiej podczas obchodów rocznicy Poznańskiego Czerwca. Został też bohaterem nagrania, na którym wyznaje próbującym naciskać go politykom PiS, że jest śmiertelnie chory. O śmierci znanego urzędnika poinformował Jaśkowiak.

„‚Czy ruszając na swą Troję, syn udźwignie ojca zbroję..’ – Tobie, Andrzeju, się udało. Było to arcytrudne, zważywszy na to, jak wysoko poprzeczkę zawiesił Twój Ojciec, Edmund. Dziękuję za wszystko! Nigdy nie zapomnę Twojej postawy w czasie obchodów 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca’56” – napisał o zmarłym we wzruszającym wpisie na Facebooku Jaśkowiak.

Andrzej Białas był postacią bardzo zasłużoną dla Poznania. Był jednym ze współtwórców ruchów miejskich My-Poznaniacy i Prawo do Miasta oraz dyrektorem gabinetu prezydenta Jaśkowiaka, a następnie jego pełnomocnikiem ds. społeczeństwa obywatelskiego. Białas był także synem słynnego piłkarza Lecha Poznań, Edmunda Białasa.

Urzędnik od 11 lat walczył z nowotworem złośliwym prostaty, o czym mówił otwarcie. – Wiem, że mój zegar bije inaczej, że te wszystkie terapie efekt odnoszą chwilowy, to są coraz krótsze odcinki. (…) Udawanie, że nic się nie stanie, byłoby naiwnością. Umiejętność pogodzenia się z taką sytuacją polega na tym, że trzeba dobrze wykorzystać to, co zostało. (…) Ale jak mam umrzeć, to wolę na stojąco. Wolę pracować niż siedzieć i się użalać. I wiecie co, mam takie poczucie, że przydaję się w urzędzie – mówił w „Dużym Formacie”.

„Ja akurat już umieram, więc mi to powiewa! Nie musi mi pan grozić!”

Białas zasłynął swoją nieugiętą postawą wobec polityków PiS. Pamiętny film z czerwca 2016 r., nagrany przez jednego z polityków PiS, pokazywał Białasa dyskutującego zawzięcie z ministrem z kancelarii prezydenta Krzysztofem Szczerskim i wojewodą wielkopolskim, Andrzejem Hoffmanem. Szczerski chciał, by na poznański plac Mickiewicza weszło wojsko i odegrało hymn. Białas chciał otrzymać zapewnienie na piśmie od ministra obrony, że nie zostanie odczytany apel smoleński. Wojewoda Hoffman pytał Białasa:

– A jak pan za dwa lata nie będzie dyrektorem, to co?

– Pan mi coś sugeruje? – odpowiadał pytaniem Białas.

– Tak, sugeruję panu, niech się pan zastanowi – mówił Hoffman. Na to nie wytrzymał Białas:

– Panie, ja akurat już umieram, więc mi to powiewa! Nie musi mi pan grozić!

Ostatecznie w starciu z urzędnikami PiS wygrał. Podczas obchodów Poznańskiego Czerwca nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej nie zostały odczytane. Choć orkiestra wojskowa, która miała zagrać podczas uroczystości, na placu się nie pojawiła. Wspominał, że po tym, jak nagranie wyciekło do internetu, usłyszał pod swoim adresem wiele komplementów i ciepłych słów. Zobacz nagranie z poznańskiego placu Mickiewicza:

źródło: fakt.pl