Wiadomości płynące ze świata muzyki są wyjątkowo smutne. Nowotwór zabrał kolejnego artystę

Wiadomości płynące ze świata muzyki są wyjątkowo smutne. W nocy z 13 na 14 września zmarł legendarny muzyk, który podbił serca polskiej widowni. Artysta, mający w swoim CV wiele kasowych hitów, od dawna chorował na raka przełyku. Jego odejście to wielka strata dla całego, muzycznego świata.

Wiadomości płynące ze Stanów Zjednoczonych są wyjątkowo smutne. Z nocy z 13 na 14 września odszedł Eddie Money. Piosenkarz, znany ze swoich hitów „Two Tickets To Paradise, „Take Me Home Tonight” czy „Baby Hold On”, od roku zmagał się z rakiem przełyku. Jego odejście zasmuciło fanów na całym świecie. Na tak tragiczną wiadomość ze świata muzyki nikt nie był gotowy.

Wiadomości z USA wstrząsnęły całym światem. Eddie Money nie żyje
Money, który największą popularnością cieszył się w latach 70. i 80., od roku uskarżał się na wielkie problemy zdrowotne. Artysta, który prowadził swój autorski program „Real Money”, poczuł się źle w trakcie zdjęć do drugiego sezonu show. Wizyta u lekarza wykazała dramatyczną diagnozę – nowotwór przełyku.

Artysta przez ostatni rok był z dala od pokazywania się publicznie i przebywał głównie na terenie swojej posiadłości, gdzie zmagał się z chorobą i spędzał chwile z bliskimi. Niestety, stan muzyka był zbyt poważny, by móc podjąć akcję leczenia, w związku z czym wokalista zmarł w wieku 70 lat.

Rodzina i fani w żałobie
O śmierci legendarnego twórcy poinformowała rodzina muzyka, wskazując że to właśnie zły stan zdrowia Moneya przesądził o jego śmierci.

– Rodzina Moneya ze smutkiem informuje, że Eddie odszedł w pokoju nad ranem. Jest nam bardzo ciężko pożegnać naszego ukochanego męża i ojca. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie świata bez niego. Cieszymy się, że dzięki swojej muzyce będzie z nami do końca naszych dni – czytamy w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku.

źródło: pikio.pl