Małgorzata Wassermann, jak na kandydatkę na urząd prezydenta Krakowa przystało, pozostaje na ustach całej Polski. Prześwietlany jest każdy kontekst jej publicznej wypowiedzi. Ostatnio zwierzyła się w Polsacie z tego iż „prywatnie jest zupełnie normalna”. Wypowiedź wywołała niemałe zamieszanie.

Małgorzata Wassermann chce nadać krakowskiej polityce nowy ton. W grodzie Kraka walka będzie się toczyła zapewne do samego końca – kandydatka PiS prowadzi nieznacznie nad urzędującym od czterech kadencji Jackiem Majchrowskim!

Małgorzata Wassermann i nietypowa deklaracja

W ostatnim programie „Graffiti” w Polsacie Wassermann pozwoliła sobie na nietypową deklarację. Pytana o „śmiertelną powagę” w pracy (prowadzi kancelarię prawniczą) zaznaczyła, że taka musi być w obliczu trudnych spraw życiowych jej klientów. Prywatnie ocenia się jako „zupełnie normalna”.

– W pracy jestem śmiertelnie poważna. Całe życie zajmuję się ludzkimi sprawami i trudnymi sprawami. To nie znaczy, że nie jestem normalną osobą, która jeździ na rowerze, chodzi o kina i się śmieje. Państwo zarzucacie mi, że jestem robotem w pracy i jestem, bo jestem profesjonalna. Prywatnie jestem zupełnie normalna i krakowianie mają prawo poznać tę drugą Gosię – powiedziała Wassermann.

Trudno zaprzeczyć, że kandydatka na prezydenta Krakowa chciała zwyczajnie podkreślić, że po godzinach prowadzi życie jak na typowego krakowianina przystało. Jednak tak mocna sugestia, że to właśnie w wolnym czasie jest „normalnym” człowiekiem rodzi pytania o to, jaka jest pani Wassermann w godzinach pracy.

O nagranym premierze: „To stara taśma”

Wassermann odniosła się w programie Polsatu również do sprawy głośnej taśmy z restauracji „Sowa i przyjaciele”, na której słychać głos premiera Mateusza Morawieckiego (wówczas prezesa BZ WBK). Po publikacji Onetu, który napisał, iż z niewiadomych przyczyn taśma z nagranym premierem zniknęła.

Odnosząc się do taśmy z nagraniem premiera Mateusza Morawieckiego z restauracji „Sowa i Przyjaciele” Wassermann powiedziała, że słychać na niej „analizę sytuacji gospodarczo-ekonomicznej”. Przyznała też, że to „stara taśma”, na której „rozmawia kilka osób”.

– Stara taśma, nic nadzwyczajnego, rozmowa kilku osób. Z wielką satysfakcją słucham, że nie handluje się tam Ciechem [firma Jana Kulczyka przejęła w niejasnych okolicznościach pakiet większościowy spółki „Ciech” za czasów koalicji PO-PSL – red.], ani nie ma rozmowy o blokowaniu kontroli Urzędu Skarbowego w stosunku do żony jednego z ministrów – powiedziała.

źródło: pikio.pl