Dwie kobiety, jeden mężczyzna. Obie go kochają i chcą dla niego jak najlepiej, jednak w rezultacie to ta starsza zatruwa życie młodszej. Bywa zazdrosna i zaborcza, stając się przyczyną poważnych konfliktów w małżeństwie syna i jego żony. Swym działaniem potrafi doprowadzić nawet do rozpadu ich związku. Wbrew pozorom, toksyczna teściowa nie jest rzadkim zjawiskiem.

Najczęściej to mężczyźni opowiadają dowcipy o swoich teściowych. Jednak, jak pokazuje życie, z reguły to mamusie mężów są gorszymi teściowymi. Nie potrafią pogodzić się z faktem, iż młodzi ludzie biorąc ślub, powinni zacząć budować nową rodzinę, ze wspólnie wypracowanymi zasadami i jeśli oprócz nich jest ktoś trzeci, powoduje to poważne spięcia.

Pod jednym dachem

Ułożenie dobrych stosunków z matką męża bywa trudne i wymaga czasu. Sytuacja mocno się komplikuje, kiedy rodzina zamieszkuje pod jednym dachem, szczególnie wtedy, gdy jest to dach teściowej. Kasia nie miała wyjścia, musiała się zgodzić na zamieszkanie w rodzinnym domu męża. – Zaszłam w ciążę, kiedy byliśmy na drugim roku studiów. Pobraliśmy się, pracowaliśmy dorywczo i nie mieliśmy zdolności kredytowej – opowiada. – Na swój własny kąt nie było szans, podobnie jak na zamieszkanie w moim rodzinnym domu. Teściowa była wdową. Zaproponowała, że odstąpi nam u siebie największy pokój. Zgodziłam się bez oporów, nie mając pojęcia, co mnie czeka. Niejednokrotnie słyszałam historie o tym, jak trudne bywają relacje z teściowymi, ale moja przed ślubem była dla mnie miła, uznałam więc, że nie ma powodów do paniki. Wszystko się zmieniło, kiedy zamieszkaliśmy pod jej dachem – wyjaśnia.

Kasia wpadła w pułapkę. – Szybko zrozumiałam, że nie ma szans, by mogła poczuć się jak u siebie. Mama Jacka od początku traktowała mnie jak intruza, natręta. Byłam pod nieustanną kontrolą i obserwacją. Teściowa przyglądała mi się kiedy gotowałam, sprzątałam, prasowałam, nawet kiedy się ubierałam. Początkowo uwagę zwracała delikatnie, jednak szybko zaczęła być krytyczna i uszczypliwa. Już nie dawała rad, tylko głośno mówiła, że zużywałam zbyt dużo wody, przygotowane przeze mnie jedzenie nie ma smaku, że nie mam gustu. Codzienność stała się udręką, nocami płakałam. Była jedynym powodem kłótni z mężem, który siedział cicho. Z jednej strony przyznawał rację swojej matce, z drugiej – mi, a tak naprawdę nie prowadził żadnej dyskusji. Trudno było znaleźć kompromis i rozwiązać problem – wspomina.

Częstym problemem w takim trójkącie jest fakt, że młody pan domu nie potrafi (albo nie chce) zająć stanowiska i nie sprzeciwia się swojej matce, nawet jeśli ta przesadza z ingerencją w jego małżeństwo. Życie Kasi zmieniło się dopiero wtedy, gdy mąż dostał pracę w innym mieście. Przeprowadzka okazała się wybawieniem, jednak prawdziwym uwolnieniem się od emocjonalnego bólu było dopiero spotkanie z psychologiem i terapia.

Intruz w domu

Skąd się biorą upiorne teściowe? Na to pytanie odpowiadało już setki specjalistów, a i tak każdy z przypadków rozpatrywać należy osobno. Syn to dla matki postać szczególna, a uwielbienie dla męskiego potomka może nie mieć granic. Zależy jej na dobru swojego dziecka, przemawia przez nią matczyna miłość, przez co nie potrafi być obiektywna. W tym całym galimatiasie najbardziej poszkodowana jest synowa – to ona bowiem jest „intruzem”.

Jaką właśnie sytuację skomentował dla Wirtualnej Polski Andrzej Rutowski, psycholog i wieloletni terapeuta par małżeńskich. – Wiele kobiet – co jest obecnie niezwykle ważnym i powszechnym problemem – nawet nie zdając sobie z tego sprawy, wychowuje narcyzów. Wbrew stereotypom, nie dotyczy to tylko jedynaków. W rodzinach wielodzietnych często jest tak, że spośród kilku synów matka wybiera tego jednego, który jest jej ukochanym i poza którym nie widzi świata. Przez co jest absolutnie bezkrytyczna wobec takiej osoby. Przyczyny takiego zachowania u matki są różne. Psychoanaliza wyjaśnia to w kategoriach kompleksu, braku, niespełnienia. Kobieta nie do końca czuje się spełniona w swoim małżeństwie – może chodzić o niezadowolenie z seksu, poczucie samotności czy lekceważenia etc. – i przenosi swoje uczucia na syna. Przy czym takie przeniesienie jest niekontrolowane i nieuświadomione – tłumaczy specjalista.

Taka teściowa potrafi zatruć życie młodej pary, nawet je zniszczyć. Z raportu centrum badawczego OnePoll wynika, że wśród 2 tys. kobiet biorących udział w badaniu wiele praktycznie każdego dnia ma sprzeczkę z matką męża. Jedna na dziesięć respondentek nie ma z teściową żadnego kontaktu. Cztery kobiety na dziesięć określają swoje relacje z teściową jako złe, natomiast jedna na dwadzieścia zakończyła swój związek właśnie z powodu teściowej.

Mąż mówi, że przesadzam

Wyniki badań przeprowadzone w Japonii w 2008 r. dowiodły, że kobiety żyjące w pokoleniowych domach i pod jednym dachem są trzykrotnie częściej narażone na choroby serca niż te, które mieszkają tylko z mężem. W Polsce podobnych badań jeszcze nie przeprowadzono, wiadomo jednak, że z rodzicami mieszka ok. 31 proc. młodych małżeństw i 35 proc. osób żyjących w związkach nieformalnych – to wynik badania „Finansowy portret młodych” przeprowadzonego na reprezentatywnej grupie Polaków od 18. do 35. roku życia na zlecenie Krajowego Rejestru Długów. Według socjologów rodzinnych liczba już nie takich młodych, mieszkających z rodzicami, będzie rosła. Pomimo posiadania etatu, nie stać ich po prostu na kupno lub wynajem mieszkania. Według Eurostatu w rankingu samodzielności przegrywamy, z takimi krajami, jak Niemcy (17,3 proc.), Francja (11,5 proc) czy Czechy (33,2 proc.). Większy odsetek młodych obywateli mieszkających w rodzinnym domu ma natomiast Słowacja (57,1 proc), Bułgaria (50,5 proc) oraz Grecja (51,6 proc.).

– Pracowaliśmy i teoretycznie stać nas było na wynajęcie mieszkania, ale czuliśmy się pewniej, kiedy koszty życia mogliśmy z kimś dzielić. Tylko dlatego zdecydowaliśmy się na zamieszkanie w domu teściów – opowiada Elżbieta. – Byłam pewna, że dam sobie radę z teściową, jednak okazało się, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, jakiego postawiono przede mną przeciwnika. Miałam swego rodzaju obowiązek dostosowania się do zasad panujących w jej domu. Ciężko było mi zaakceptować odmienne od moich zwyczaje, dlatego przyczyną do konfliktu stawało się nawet źle odłożone do lodówki masło czy nieumyty talerz. Również teściowa nie potrafiła zaakceptować nowej sytuacji. Gdy wychodziliśmy z domu, myszkowała w naszym pokoju i robi tak do tej pory. Najgorsze jest jednak to, że nie mam wsparcia w mężu, który mówi, że przesadzam i mam dać na luz.

W obronie żony Dr Terri Apter, psycholog z uniwersytetu w Cambridge w swojej książce „What Do You Want from Me?” przekonuje, że relacje pomiędzy synową i teściową rzadko są zdrowe. Z jej badań wynika, iż większość teściowych i synowych jest przygotowana do walki o pozycję najważniejszej kobiety w stadzie. Trudno jednak walczyć o taką pozycję, kiedy nie jest się na swoim terenie i nie ma się wsparcia w najbliższym człowieku. Pozycja wydaje się z góry przegrana, chyba, że od początku jasno określimy zasady wspólnego życia, by obie strony wiedziały, co im wolno, a czego nie.

– Miałam chyba dużo szczęścia. Może było mi łatwiej dlatego, że od początku małżeństwa mieszkaliśmy sami, bez rodziców i bez teściów. Były jednak zakusy ze stromy mamy Maćka, aby wtrącać się do czego tylko się da – wspomina Kamila. – Wpadała do nas każdego popołudnia, bez zapowiedzi. Czasami przynosiła obiad, innym razem korespondencję, która przychodziła do jej syna na stary adres. Każdy pretekst był dobry, by skontrolować nasze życie i sypnąć krytyką w moją stronę. Na szczęście nie trwało to długo. Mój mąż zauważył, jak bardzo mnie to męczy i zrobił porządek ze swoją matką. Po poważnej rozmowie z nim obraziła się na pół roku, nie dzwoniła i nie pokazywała się. Teraz jest już dobrze, nie ma między nami wielkiej miłości, ale nie ma też konfliktów – opowiada.

Niezwykle istotna jest postawa partnera, który nie powinien dawać sobą manipulować. Często jest tak, że matka lub oboje rodzice w niewybredny sposób zwracają mu uwagę na złe (według nich) zachowanie żony lub jej braki. Są przekonani, że jeśli nie umie gotować czy źle uprasowała koszule – nie dba o męża, czyli o ich dziecko. W takiej sytuacji głos decydujący należy do mężczyzny – gdy nie zareaguje na krytykę, wtedy dla rodziców będzie jasne, że stoi po ich stronie. Natomiast kiedy mężczyzna stanie w obronie żony i będzie w tym konsekwentny, wtedy jego rodzice – prędzej czy później – zmienią swoje postrzeganie nowego członka rodziny. Taka postawa ważna jest szczególnie na początku małżeństwa. Im wcześniej rozpocznie się rzeczowy dialog, tym większa szansa, że nieporozumienie zostanie wyjaśnione.

Źródło: kobieta.wp.pl