Violetta Villas przed śmiercią przeżywała prawdziwe katusze. Gwiazda polskiej piosenki tuż przed swoją śmiercią przeżywała prawdziwy horror, którego autorką była jej była opiekunka. To, co wyszło w trakcie postępowania sądowego jest co najmniej przerażające i pokazuje, z jakim dramatem musiała na co dzień zmagać się artystka.

Violetta Villas przed swoją śmiercią nie mogła liczyć na miłość i oddanie. Jej najbliższa przyjaciółka, a zarazem opiekunka była prawdziwym diabłem w ludzkim ciele, który korzystając z problemów psychicznych gwiazdy nadwyrężał jej zdrowie, psychikę, a nawet zmusił do pozbycia się majątku. Teraz, w sprawie Elżbiety B. zapadł kolejny wyrok skazujący.

Violetta Villas nie mogła liczyć na spokojną starość. Wszystko przez Elżbietę B.
Od kiedy Villas wróciła do swojej rezydencji w podwarszawskiej Magdalence, w jej życiu pojawiła się tajemnicza postać Elżbiety B., która oferowała pomoc i wsparcie w codzienności osamotnionej artystki. Wtedy też zaczęły się pierwsze podejrzenia mętnej działalności B., która korzystając z gościnności i słabego stanu psychicznego diwy zaczęła ją wykorzystywać majątkowo, manipulować i jeszcze bardziej pogarszać jej nadszarpnięte zdrowie poprzez pojenie alkoholem, rozliczne kary i wmawianie lęków.

– Podsycała i utwierdzała w niej lęki, a w tym zwłaszcza przed służbami specjalnymi i mediami – stwierdziła prokuratura w wyroku

Elżbieta B. nie przyznaje się do zarzutów i uważa, że media są zazdrosne o jej przyjaźń z Villas, jak też sama zamierza oddalić od siebie prokuratorskie zarzuty, które skazują ją na 1,5 roku bezwzględnego więzienia

– Jestem zaskoczona. Czego oni ode mnie znowu chcą. Jestem niewinna i muszę się nad tym wszystkim zastanowić – powiedziała w rozmowie z Faktem była opiekunka Villas.

Problemy rodziny Villas z Elżbietą B. trwają od lat
Nie da się ukryć, że postać Elżbiety B. przez rodzinę Villas traktowana jest z najwyższą możliwą pogardą. Warto wspomnieć, że sama przyjaciółka diwy od lat domagała się uznania jej praw do rezydencji w Magdalence, którą artystka miała zapisać jej w swoim testamencie. Sąd uznał jednak, że dokument powstał pod wpływem emocji i nie jest racjonalną wolą zmarłej. Sama była opiekunka gwiazdy nadal jednak uważa, że ma swoje prawo do posiadłości.

– Mam prawo tu mieszkać. Będę walczyć o ten dom, bo tu mieszkają wspomnienia moje i mojej kochanej Violetki – powiedziała Elżbieta B.

źródło: pikio.pl