Mariusz Trynkiewicz uchodzi obecnie za jednego z najbardziej znienawidzonych przez społeczeństwo przestępców. Szokujące czyny, których się dopuścił, do dziś bulwersują miliony Polaków. Pamiętający kontrowersyjną sprawę pedofila otrzymali właśnie po latach dostęp do jego zeznań. Słowa mężczyzny okazują się naprawdę przerażające.

Mariusz Trynkiewicz w kwietniu 1988 roku otrzymał przepustkę z więzienia, w którym odsiadywał karę za uprowadzenie i molestowanie seksualne dwóch nieletnich. To właśnie w czasie krótkiej przerwy w odsiadywaniu wyroku mężczyzna zwabił do swojego mieszkania chłopców, których napastował, po czym z zimną krwią zamordował.

Skazano go za to na karę śmierci, którą na fali powszechnej radości po zakończeniu komunizmu w Polsce ostatecznie zamieniono na 25 lat pozbawienia wolności. Chociaż Trynkiewicz opuścił już więzienie, trafił do specjalnego ośrodka w Gostyninie.

Jak brzmiały zeznania Mariusza Trynkiewicza?

Jego sprawa nie przestała jednak wcale oburzać opinii publicznej. Polacy zainteresowali się więc zeznaniami samego Trynkiewicza, kiedy ujrzały one światło dzienne w książce dziennikarki Ewy Żarskiej.

– Przez moją świadomość przechodził fakt, że dokonałem czegoś z tymi chłopcami. Powróciłem do domu. Po wejściu do mieszkania zorientowałem się, nawet dosłownie mówiąc, doszło do mojej świadomości, że ja tu kogoś zamordowałem. Przez pewien czas siedziałem w fotelu i byłem, jak bym to określił, w stanie szoku. Ile to mogło trwać, ile tak siedziałem, tego nie wiem – powiedział Trynkiewicz w trakcie przesłuchania.

Mariusz Trynkiewicz ujawnił szokujące szczegóły swoich zbrodni

– Ocknąłem się, to było już ciemno. Po przybyciu do domu zażyłem dwie tabletki relanium oraz jedną kapsułkę 55 sinequanu. Zwłoki opakowałem w prześcieradło, poszwę, jakieś części wyjęte z tej walizki. Robiłem to z celem, aby nie przypominało to kształtu ciała ludzkiego. Zwłoki zniosłem pojedynczo do piwnicy – opisywał także mężczyzna, nazywany przez Polaków bestią.

– Nie wiedziałem jeszcze, w jaki sposób się ich pozbędę. Zakładałem, że porzucę je w lesie. W czasie jazdy, gdy zobaczyłem butelkę z benzyną, pomyślałem, że dobrze by było, abym je jeszcze podpalił. Podpalenie miało na celu zatarcie wszystkich śladów. Miałem tu na myśli odciski palców. Ja nie znam dobrze kompleksu leśnego, chociaż wiedziałem, że w lesie tym znajdują się drogi: dukty leśne. Jadąc, rozglądałem się, gdy zobaczyłem dosyć dużą gęstwinę. Zatrzymałem samochód, cofnąłem się jakieś 3 metry i wjechałem w prawą drogę – streścił także Trynkiewicz, którego czyny do dziś pozostają jednymi z najbardziej bulwersujących przestępstw w historii polskiej kryminalistyki.

źródło: pikio.pl