Babcia Kristinki o wnuczce: „Obiecała mi, że jak się wyprowadzi to będzie do mnie przychodzić”

Kristina z Mrowin (†10 l.) chciała zostać śpiewaczką. O swoich dziecięcych marzeniach i planach najbardziej lubiła rozmawiać z babcią Józefą (70 l.), z którą dzieliła pokój w małym mieszkaniu w rodzinnych Mrowinach (dolnośląskie). – Krysia za 4 dni obchodziłaby urodziny. Już przygotowywała imprezę dla koleżanek – mówiła nam w piątek pani Józefa (70 l.), babcia zamordowanej Kristiny.

Zabójstwo Kristiny z Mrowin wstrząsnęło Polską. Jakub A. w czwartek 13 czerwca odebrał Kristinkę ze szkoły, ale nie odwiózł jej do domu. Porwał dziewczynkę i brutalnie zamordował, a ciało porzucił 6 km od Mrowin. Na ciało dziewczynki natknęła się kobieta spacerująca z psem. Wiadomość szybko dotarła do mamy i babci Kristinki.

Wtedy do świadomości starszej pani jeszcze nie dotarło z całą mocą, jak straszny los spotkał jej wnuczkę… – Nie wiem, kto mógł to zrobić. Nie mieliśmy wrogów. Ten bandyta powinien smażyć się w piekle za krzywdę, którą wyrządził mojej kochanej Krysi i nam – rozpaczała kobieta.

Okazało się, że morderca Kristinki doskonale ją znał. To dlatego, choć babcia ostrzegała ją dzień wcześniej przed obcymi, ufnie wsiadła do samochodu zwyrodnialca. Bo go znała. Teraz dziadkom – po uśmiechniętej i rezolutnej wnuczce – zostały tylko wspomnienia.

Krysia, jej dwoje rodzeństwa i mama Agnieszka (40 l.) za kilka miesięcy mieli przeprowadzić się do nowego domu. – Krysia już wybrała kolor swojego pokoju. Kwiatka ostatnio kupiła. Tak bardzo się cieszyła z tej przeprowadzki – opowiadała babcia Kristinki. Wnuczka zapewniała panią Józefę, że nie zapomni o niej.

– Obiecała mi, że jak się wyprowadzi to będzie do mnie przychodzić i rosół mi gotować – mówiła pani Józefa ocierając łzy z policzka. – Już nigdy jej nie przytulę! Ja w to wciąż nie mogę uwierzyć! – dodała na koniec.

źródło: fakt.pl