Dokładnie dwa miesiące temu Jarosław Bieniuk (40 l.) trafił do aresztu, po tym jak modelka – Sylwia Sz. (28 l.), oskarżyła go o brutalny gwałt. Do zdarzenia miało dojść w jednym z hoteli w Sopocie. Jak jednak dowiedział się „Super Express”, ustalenia prokuratury mijają się z wersją modelki.

Sprawą zatrzymania byłego partnera Ani Przybylskiej (†36 l.) żyła cała Polska. Jak udało nam się wtedy ustalić, zeznania Bieniuka i Sz. do pewnego momentu pokrywały się – potwierdzili, że spotkali się w klubie, po czym impreza przeniosła się do pokoju hotelowego. To, co tam się wydarzyło, opisują już inaczej. Modelka miała zeznać, że została brutalnie zgwałcona przez Bieniuka, miał także podać jej narkotyki. On zeznał, że wszystko odbyło się za jej zgodą, a po wspólnie spędzonej nocy odwiózł ją taksówką do domu.

Jak ustaliła prokuratura, między nimi doszło do stosunku seksualnego, ale nie ma podstaw, by uznać, że nastąpiło to wbrew woli pokrzywdzonej. Sylwia Sz. miała zeznać, że broniła się, ale według naszych informacji pod jej paznokciami nie znaleziono materiału genetycznego pochodzącego od Bieniuka, co nie potwierdza jej wersji. Z kolei obrażenia, które posiadała, mogły powstać także podczas dobrowolnego odbycia stosunku. Także przesłuchani w sprawie świadkowie zeznali, że słyszeli krzyki dobiegające z ich pokoju, ale nie wiązali ich z gwałtem.

Ustalono także, że Sylwia Sz. wysyłała wcześniej do Bieniuka zdjęcia i filmy erotyczne ze swoim udziałem, gdzie wskazywała swoje preferencje seksualne. W toku oględzin telefonu piłkarza ujawniono film nagrany w nocy, kiedy miało dojść do gwałtu. Wynika z niego, że pokrzywdzona nie była krępowana, choć zeznała inaczej.

Co zatem stanie się z modelką? – Czy w tym konkretnym przypadku będzie kwestia odpowiedzialności ewentualnej wobec osoby, która ma status pokrzywdzonej w tej sprawie, okaże się dopiero na zakończenie postępowania, a nie w trakcie jego trwania. Przepisy przewidują taką odpowiedzialność karną z art. 238 KK i art. 234 KK – oba przestępstwa są zagrożone karą do 2 lat pozbawienia wolności. Natomiast czy taka odpowiedzialność grozi tej pani? Tutaj to nie jest oczywiste, są także kwestie subiektywne. W jej ocenie może prokurator inaczej ocenił materiał dowodowy. To nie jest zero-jedynkowe – usłyszeliśmy w gdańskiej prokuraturze.

źródło: se.pl