Tata Dawida Żukowskiego mógł działać na podstawie starannie przygotowanego planu. Oszukał służby? Policja nie zdradza wszystkiego

Tata zaginionego Dawidka mógł działać zgodnie z wcześniej wymyślonym planem. Pojawiły się podejrzenia, że mężczyzna zastosował pewien sprytny manewr, który wprowadził policję w błąd. Poszukiwania poszły przez to w innym kierunku.

Tata odebrał Dawida z domu o 17:00, a o 21:00 policja otrzymała doniesienie o samobójczej śmierci mężczyzny. Co stało się z dzieckiem – nie wiadomo. Przez ostatni tydzień służby starały się znaleźć pięciolatka i zrekonstruować wydarzenia z tamtego środowego wieczora. Wraz z upływem czasu, coraz prawdopodobniej brzmią podejrzenia, że ojciec Dawidka działał świadomie, według ustalonego planu. Możliwe, że zastosował manewr, który uniemożliwił znalezienie chłopca.

Tata Dawidka oszukał służby? Mógł wprowadzić policję w błąd

Policja, szukając chłopca, skupiła się na kilku najważniejszych lokacjach. Jedną z nich jest węzeł Konotopa, gdzie służby wróciły po wznowieniu działań w terenie. Media informowały, że właśnie w tym miejscu tata Dawida zatrzymywał się tamtego wieczora dwukrotnie, a jego telefon logował się do sieci. Wydaje się więc logiczne, że to miejsce jest ponownie sprawdzane przez ekipy poszukiwawcze. Pewne wątpliwości ma kryminolog Piotr Girdwoyń z Uniwersytetu Warszawskiego.

Girdwoyń uważa, że tata Dawida Żukowskiego mógł działać na podstawie starannie przygotowanego planu. Jak tłumaczy, niewykluczone jest, że wskazówki o miejscu pobytu, zebrane na podstawie logowania telefonu, mogą być dla policji mylące.

Zdaniem kryminologa, mężczyzna mógł zastosować sprytny manewr, by celowo wprowadzić służby w błąd. Rozważa możliwość, że ojciec dziecka miał wspólnika, któremu przekazał telefon, przez co policja – na podstawie śladów logowania – szukała dziecka w innej lokalizacji. Jeżeli komórka rzeczywiście jechała w innym samochodzie, to oznacza, że Paweł Ż. działał z pełną premedytacją.

Policja nie zdradza wszystkiego. „Mogło to był planowane”
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Łukasz Łapczyński, przyznaje, że działania ojca Dawidka wyglądają na zaplanowane.

– Mogło to być działanie chaotyczne i prowadzone pod wpływem impulsu, trudno to ocenić, ale mogło być też planowane. Na to wskazują takie rzeczy jak to, że pomimo kolejnych dni poszukiwań, nie udało się ustalić co się stało z dzieckiem. Osoba, która działa chaotycznie, z reguły zostawia jakieś ślady – powiedział w rozmowie z TVN 24.

Śledczy przyznają, że mają o wiele więcej wiedzy na temat sprawy, niż przedostaje się do mediów. Z uwagi na dobro dochodzenia nie udostępniają bowiem wszystkich informacji, nie komentują także wszystkich pojawiających się wątków. Poszukiwania wciąż trwają i policja nadal liczy na pozytywne zakończenie sprawy. Z każdą godziną trzeba jednak coraz bardziej brać pod uwagę także ten najczarniejszy scenariusz.

źródło: pikio.pl