Za swoją sławę zapłaciła wysoką cenę. Koniec jej życia nie był usłany różami. Bieda i samotność doskwierały jej do ostatnich dni. Jednak początki kariery Violetty Villas były spektakularne.

Ścieżkę kariery zawdzięcza swojemu ojcu. To jemu zależało na tym, aby mała Czesia, bo tak naprawdę miała na imię, zdobyła wykształcenie muzyczne. Nie zdawał sobie sprawy, że kariera córki nabierze takiego rozpędu.

Dyscyplina. Z tym słowem kojarzy się dzieciństwo polskiej gwiazdy. Ojciec bił ją smyczkiem, kiedy słyszał, że nieczysto gra na skrzypcach. W szkole muzycznej zauroczyła profesorów. To oni stwierdzili, że ma słuch absolutny.

Niepokorna Czesława Cieślak, szybko przekonała się, że scena to jej miejsce i jest dla niej stworzona. Zamiast wspierać córkę w realizacji marzeń, rodzice uznali, że to idealny moment, aby założyła rodzinę. W wieku siedemnastu lat Czesława stanęła na ślubnym kobiercu i przyjęła nazwisko Gospodarek.

Jej radiowy debiut odbił się szerokim echem w Warszawie. Głos Czesławy wprawił w osłupienie wiele osób od lat związanych z muzyką. Drzwi do kariery stały otworem, było tylko jedno ale… musiała zmienić nazwisko. Pseudonim artystyczny przylgnął do niej na zawsze. Violetta Villas – tak dała się zapamiętać publiczności. Jak prezentowała się na początku swojej kariery? Poniższe zdjęcia najlepiej to obrazują.

źródło: styl.pl