Rok po kapłańskich święceniach, Tymoteusz Szydło na dobre zaaklimatyzował się w swojej parafii w Buczkowicach. Podczas procesji Bożego Ciała, towarzyszył innym kapłanom i razem z nimi odprawiał nabożeństwo.
Święcenia kapłańskie syn Beaty Szydło przyjął 27 maja 2017 roku. Swoją pierwszą mszę odprawił 4 czerwca ubiegłego roku. Po zdjęciach zamieszczonych na stronie parafii widać, że ksiądz Tymoteusz świetnie odnajduje się w kapłańskiej posłudze. Ma dobry kontakt z wiernymi, a w szczególności z lokalną młodzieżą. Buczkowice znajdują się ok 40 kilometrów od rodzinnego Przecieszyna. Duchowny stara się utrzymywać stały kontakt z rodzicami.
W wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” wyraził wdzięczność za dobre wychowanie i wartości, które otrzymał od swoich rodziców. – Na pewno oprócz przykładu, jak żyć wiarą, zawdzięczam im świadomość bycia Polakiem. Ten element patriotyczny był u nas zawsze ważny – przekonywał.
– Nie rozważałem właściwie innych dróg dla siebie, po prostu wstąpiłem do seminarium. Miałem wsparcie rodziców, którzy nie byli jakoś szczególnie entuzjastycznie nastawieni, ale też nie oceniali, nie krytykowali. To, że mama była wtedy posłanką, nie miało żadnego związku z moją decyzją i jej obecne obowiązki też go nie mają – dodał syn Beaty Szydło.
Z kolei była szefowa rządu, mocno wspierała swojego syna w realizacji kapłańskiego powołania. – Nie widziałam u niego rozterek. Przez cały okres jego formacji modliliśmy się mocno za niego. Chciałabym i bardzo w to wierzę, że będzie po prostu dobrym księdzem. – wyznała w rozmowie z niedziela.pl.