Seniorzy szturmują sanatoria! W pierwszych trzech miesiącach tego roku na taką formę leczenia połączonego z wypoczynkiem zdecydowało się 10 tys. więcej osób niż rok temu. Nie można wykluczyć, że to m.in. zasługa „Sanatorium miłości”. – Od wielu lat jeżdżę do sanatoriów, bo mam poważny problem z kręgosłupem. Zamrażanie, elektronika, komputery, czasem braknie czasu, żeby ze wszystkiego skorzystać – zachwala Lesław Sierakowski (71 l.), jeden z bohaterów głośnego show TVP.

Seniorzy wyjeżdżają do zdrojowisk nie tylko ze względów zdrowotnych! – Głównym motywem jest walor towarzyski. Kuracjusze są samotni, a oferta jest ciekawa – w rozmowie z „Super Expressem” przekonuje Piotr Grudziński z Polskiej Grupy Uzdrowień. – Fajnie wieczorem pójść na dancing i zobaczyć, jak się bawią – zachwala. Często takie relacje zostają na dłużej. – Mam szczęście, że zawsze przywiozę jakąś przyjaźń z sanatorium, którą potem pielęgnuję. I to jest wspaniałe – relacjonuje Walentyna Kozioł (66 l.) z „Sanatorium miłości”.

Nie tylko atmosfera, ale i warunki są ważne. A te są coraz lepsze. W 2018 r. na finansowanie sanatoriów NFZ zaplanował ok. 685 mln zł. W tym roku to już 716 mln zł! I to widać. – Kiedyś w Busku tak źle nas karmili, że trzeba było dożywiać się w pobliskim sklepie, a w pokojach był grzyb. Teraz to byłby skandal. Busko-Zdrój ma najlepsze sanatoria. A w Równicy, gdzie byliśmy – wręcz luksus. Od końca lat 90. zaczęto bardziej dbać o kuracjuszy – uważa Sierakowski.

Jak dostać się do sanatorium?
– skierowanie wystawia lekarz, który ma umowę z NFZ;
– do sanatorium można się dostać w ramach „prewencji rentowej ZUS”;
– osobom niepełnosprawnym dofinansowanie pobytu w sanatorium zapewnia PFRON;
– bezpłatnie jeżdżą: dzieci i młodzież do 18. roku życia lub do 26., jeśli się uczą; osoby w znacznym stopniu niepełnosprawne, dzieci uprawnione do renty rodzinnej;
– prywatny wyjazd kosztuje od 800 zł wzwyż (tydzień pobytu).

źródło: se.pl