Prokurator o sprawie Jarosława Bieniuka: „Potwierdzam, że mamy już wyniki badań…”

Czy szykuje się przełom w śledztwie, którym żyje cała Polska? Prokuratura właśnie poznała wyniki badań krwi Jarosława Bieniuka! Były piłkarz został oskarżony o brutalny gwałt przez Sylwię Sz. z Sopotu. Do napaści seksualnej miało dojść w kwietniu w jednym z hoteli w kurorcie. Bieniuk wszystkiemu jednak zaprzecza.

To właśnie wyniki badań krwi pobranej zarówno od byłego piłkarza, jak i jego rzekomej ofiary mogą być kluczowe dla potwierdzenia zeznań obu stron. Kobieta twierdzi, że została odurzona, skrępowana i wielokrotnie zgwałcona.

– Jarek zakleił mi buzię taśmą. Byłam związana. Wyrywał mi włosy, gwałcił mnie… – opowiedziała Sylwia Sz. w rozmowie z Faktem.

Wyniki badań jej krwi śledczy podali do publicznej wiadomości już pod koniec maja. Potwierdziły one, co z resztą na początku śledztwa zeznała sama Sylwia Sz., że kobieta zażywała kokainę. Nie wykryto z kolei pigułki gwałtu ani innych środków odurzających.

Zarzuty udzielania narkotyków zaraz po wybuchu afery usłyszał Jarosław Bieniuk. Nie przyznał się jednak do zarzucanego mu czynu. Wyniki badań jego krwi mogą wiec być kluczowe. Niestety, nie poznamy ich treści. O dziwo dokument został objęty tajemnicą przez prokuraturę. Tak tę decyzję tłumaczą śledczy…

– Potwierdzam, że mamy już wyniki badań krwi Jarosława Bieniuka, jednak ze względu na to, że w tej sprawie było już zbyt wiele przecieków do mediów, prokurator prowadzący sprawę zadecydował o objęciu ich tajemnicą dla dobra prowadzonego postępowania – mówi prok. Mariusz Duszyński z prokuratury okręgowej w Gdańsku.

Wciąż nie rozwiązaną zagadką pozostaje to, co wydarzyło się kwietniowej nocy w sopockim hotelu. Sylwia Sz. spotkała się wówczas z Jarosławem Bieniukiem i znajomymi w Sopocie, gdzie najpierw imprezowali, a potem poszli razem do hotelu. Po wyjściu znajomych – według relacji Sylwii Sz. – były piłkarz miał ją zgwałcić. Jarosław Bieniuk zaprzecza, że ją skrzywdził.

Mężczyzna został zatrzymany przez policję, ale wkrótce wyszedł za kaucją w wysokości 20 tys. zł. Były piłkarz od początku twierdzi, że jest niewinny, dlatego sam dobrowolnie stawił się na posterunku policji.

„Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji” – napisał Bieniuk w oficjalnym oświadczeniu.

źródło:  fakt.pl