Jak podaje agencja Bloomberg jeden z pracowników rosyjskiego instytutu potwierdził w rozmowie z lokalną telewizją, że w eksplozji na poligonie na Morzu Białym, w wyniku której zginęło 5 osób, „uczestniczył mały reaktor jądrowy”. To potwierdza wcześniejsze podejrzenia, że w okolicy Siewierodwińska doszło do katastrofy nuklearnej. Oficjalnie jednak rosyjskie władze idą w zaparte i konsekwentnie zaprzeczają tej wersji zdarzeń.

8 sierpnia nieopodal wioski Nienoksa (obwód archangielski), 30 kilometrów od miasta Siewierodwińsk, na miejscowym poligonie doszło do incydentu, który początkowo określono jako wypadek.

Lokalne władze powiadomiły mieszkańców o tymczasowym wzroście promieniowania radioaktywnego i zaleciły spożycie jodyny. Szybko jednak wycofano komunikat, który zniknął ze strony internetowej, bez złożenia dodatkowych wyjaśnień.

Co tak naprawdę stało się tego dnia na poligonie? Pod presją opinii publicznej zaczęły wychodzić na jaw kolejne sensacyjne szczegóły.

Rosyjski rząd zaprzecza

Rosyjskie władze w końcu potwierdziły, że doszło do wybuchu silnika rakietowego. Po detonacji 5 osób miało wpaść do morza i zginąć. To pracownicy rosyjskiej państwowej agencji energii atomowej Rosatom.

Rosja zaprzecza, że była to katastrofa nuklearna. Sam wybuch konwencjonalnego pocisku rakietowego nie spowodowałby jednak promieniowania radioaktywnego.

Rosyjskie ministerstwo obrony podkreśliło, wbrew pierwszym komunikatom ze strony lokalnych władz, że w wyniku eksplozji do atmosfery nie przedostały się żadne szkodliwe substancje i zapewniło, że promieniowanie jest w normie. Z kolei organizacja Greenpeace, powołując się na dane ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych, podała, że w Siewierodwińsku poziom promieniowania 20-krotnie przekroczył normę. W internecie pojawiły się też odczyty z liczników, które mają to potwierdzać.

Reuters, powołując się na Rosatom, stwierdził, że wypadek był związany z „izotopowymi źródłami zasilania”. Nie podano więcej szczegółów dotyczących typu rakiety ani rodzaju napędu. Rzecznik Rosatomu odmówił agencji Reutera komentarza w tej sprawie.

Z kolei rosyjska redakcja BBC twierdziła w czwartek, że na terytorium administracyjnego okręgu Nionoksa znajduje się państwowy centralny morski poligon doświadczalny marynarki wojennej Rosji. Portal zaznaczał, że testowane są tam wszystkie rodzaje rakiet, w które uzbrojone są rosyjskie okręty, w tym międzykontynentalne rakiety balistyczne, pociski manewrujące i przeciwlotnicze.

Pracownik Rosatomu potwierdza

W poniedziałek agencja Bloomberg podała, że pracownik Rosatomu potwierdził, że doszło do katastrofy nuklearnej. Dyrektor naukowy instytutu Wiaczesław Sołowiew powiedział w rozmowie z lokalną telewizją, że na poligonie koło Siewierodwińska Rosatom pracuje nad reaktorami nuklearnymi małej skali przy wykorzystaniu materiałów radioaktywnych, w tym zawierających „materiały rozszczepialny i i izotopy promieniotwórcze”.

Parę dni wcześniej doszło do potężnego wybuchu w Achińsku, w wyniku którego zginęła jedna osoba, 13 zostało rannych i ewakuowano 16,5 tysiąca osób. Z kolei w lipcu 14 marynarzy w wyniku awarii nuklearnej łodzi podwodnej.

Rosyjskie media spekulują, ze w Siewierodwińsku nie udał się test rakiety SSC-X-9 Skyfall (Buriewiestnik), którą zdążył się już pochwalić prezydent Rosji Władimir Putin, a prace nad nią mają ważny wymiar propagandowy.

źródło:  fakt.pl