Czesław K. – mąż 34-letniej Grażyny Kuliszewskiej został zatrzymany przez brytyjską policję. Mężczyzna jest podejrzany o to, że zamordował swoją żonę, dowiedzieli się dziennikarze Fakt24 i Onetu. Policja nie ujawnia na razie szczegółów dotyczących działań. – Mogę jedynie potwierdzić, że Czesław K. został zatrzymany przez brytyjską policję w związku ze śmiercią swojej żony – mówi w rozmowie z Fakt24 mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji. Mężczyzna do ostatnich chwil zapewniał, że jest niewinny.

Sprawą zaginięcia i śmierci Grażyny Kuliszewskiej przez kilka miesięcy żyła cała Polska. Według naszych ustaleń przedstawiciele polskiego wymiaru sprawiedliwości wysłali dziś do brytyjskiej policji Europejski Nakaz Aresztowania. Londyńscy stróże prawa, zadziałali błyskawicznie. O godzinie 14.30 zatrzymali Czesława K.

Co się stało z Grażyną Kuliszewską?

34-letnia Grażyna Kuliszewska pochodząca z Borzęcina pod Brzeskiem (woj. małopolskie) mieszkała razem z mężem i synkiem w Londynie. Dzień przed zaginięciem przyjechała do Polski, żeby szybko załatwić sprawy majątkowe u notariusza. Kobieta zniknęła z domu w nocy z 3 na 4 stycznia.

Jak informował jej mąż, Czesław K., tej nocy on i żona położyli się razem z synem do łóżka, a dopiero następnego dnia zorientował się, że małżonka zniknęła. Później miał otrzymać od niej wiadomość, z której wynikało, że spotkają się w Londynie. Grażyna Kuliszewska nie pojawiła się jednak na lotnisku.

Kilka dni później na policji zgłoszono zaginięcie 34-latki. Po zniknięciu żony Czesław K. nie wrócił jednak od razu do Polski, żeby jej szukać. W mediach przedstawiał wersję wydarzeń, według której kobieta uciekła, bo chciała rozpocząć nowe życie za granicą. Zarzucał też zmarłej żonie, że wzięła kredyty, które po jej śmierci będzie musiał spłacać.

Krótko po zaginięciu kobiety mieszkańcy Borzęcina rozpoczęli poszukiwania. Teoria rozpowszechniana przez męża Grażyny Kuliszewskiej o jej rzekomej ucieczce szybko okazała się nieprawdziwa. W czwartek, 28 lutego w miejscowości Bielcza, sześć kilometrów od domu Grażyny Kuliszewskiej, znaleziono jej ciało. Kilka dni później rodzina zidentyfikowała kobietę.

Mąż Grażyny Kuliszewskiej w rozmowie z Fakt24 zarzekał się, że nie zabił swojej żony. Twierdził nawet, że kiedyś bardzo ją kochał. Co zaskakujące bez trudu przyszło mu stwierdzenie, że wybaczyłby mordercy. „O” tym, że relacje męża z Grażyną Kuliszewską w ostatnich miesiącach przed tragedią były napięte, mogła świadczyć treść nagrań, jakie trafiły do naszej redakcji. Słychać na nich, jak do kobiety kierowane są groźby i wyzwiska. Czesław K. niechętnie tłumaczył się z treści nagrań. Twierdził, że był wtedy prowokowany.

źródło: fakt.pl