PiS bez prezesa. Jadwiga Staniszkis dla WP: Odejście Jarosława Kaczyńskiego z polityki byłoby ulgą

Jak radzi sobie PiS, kiedy prezes przebywa w szpitalu i czy Prawo i Sprawiedliwość poradzi sobie bez Jarosława Kaczyńskiego? – Myślę, że tam się zaczyna wykorzystywanie jego choroby. Różni aspirują – oceniła w rozmowie w WP profesor Jadwiga Staniszkis.
Twierdzi, że odejście Jarosława Kaczyńskiego z polityki wyszłoby na dobre Prawu i Sprawiedliwości. Według Jadwigi Staniszkis każdy następca prezesa byłby też mniej radykalny, a Polacy odetchnęliby z ulgą. W rozmowie z WP oceniła również zawieszonego w prawach członka za aferę z kochanką posła Stanisława Piętę.

Anna Kozińska, Wirtualna Polska: Co się dzieje w Prawie i Sprawiedliwości, kiedy prezes Jarosław Kaczyński leży w szpitalu?

Prof. Jadwiga Staniszkis: Nie wiem. Wydaje mi się, że przynajmniej niektórzy zaczynają dostrzegać negatywne skutki polityczne działania PiS-u – taki antykomunizm, równocześnie bolszewizm w stosunku do ludzi. Myślę, że tam się zaczyna wykorzystywanie choroby Jarosława Kaczyńskiego. Różni aspirują.
To by oznaczało zmianę funkcjonowania PiS-u. Mniej zaciętości, mniej łamania demokracji lepszy stosunek do prawa, poszukiwanie porozumienia z Unią Europejską. Koszty, które płacimy wszyscy za sposób funkcjonowania PiS-u, są bardzo duże. Myślę, że gdyby Jarosław Kaczyński się wycofał, to nastąpiłaby gwałtowna zmiana. Wszyscy, którzy aspirują, mają z tyłu głowy taką potrzebę zmian.

A Polacy?

Myślę, że wielu odetchnęłoby z ulgą. Oczywiście dużo zależy od mediów, ale zobaczyliby taki ucywilizowany sposób funkcjonowania. Te wszystkie miernoty typu Pięty zostałyby odsunięte. Ludzie dostrzegliby lepszą pozycję Polski w UE, większą ciągłość kultury prawnej. Myślę, że byłaby to pozytywna zmiana.

A PiS bez prezesa sobie poradzi?

Ci, którzy żyją tylko ze swojego konformizmu i oportunizmu – na tej zasadzie są wciągani na listę i wybierani – by odpadli. Ale to byłoby tylko dobrze.

Kto miałby zastąpić prezesa?

Nie wiem, ale mówi się o Jaochimie Brudzińskim – ze względu na stanowisko. Jest człowiekiem znacznie bardziej spokojnym i centrowym. Myślę, że każdy z następców byłby w jakimś sensie bardziej przewidywalny i mniej radykalny.

A Zbigniew Ziobro?

Został potraktowany fatalnie jako minister. Też ma swoje ambicje, ale nie wiem, jakie ma szanse.

Wspomniała pani o pośle Stanisławie Pięcie. Dlaczego akurat o nim?

Takich jak on jest tam sporo. Nic by nigdy nie osiągnęli, gdyby nie ich taki konformizm, oportunizm pochlebianie. Na dłuższą metę są nie do wytrzymania w polityce i oby odpadli.

Ostatnio o pośle Pięcie zrobiło się głośno z powodu romansu…

Bezczelność, konformizm – ja w swoim życiu starałam się zachowywać odwrotnie. Źle znoszę, jak patrzę na tego typu ludzi. Na tym budował pozycję PiS – przyciągał takich oportunistów. Bo oportunista idzie tam, gdzie jest siła.

Coraz część słychać, że szykują się dymisje w rządzie. Typuje Pani jakieś nazwiska?

Nic nie wiem na ten temat. Ale ja sama żałuję dymisji Antoniego Macierewicza. Był – wbrew pogłoskom – człowiekiem niezależnym patriotycznym. Dał temu wyraz, działając w opozycji. W Prawie i Sprawiedliwości jest niewiele osób, które mają takie zasługi. Ewentualnie ktoś z tego pokolenia był w jakimś trzecim szeregu. Dlatego go utrącono, bo był niezależny w jakimś sensie wybitny. Takich ludzi brakuje w PiS. I brakuje kompetentnych.

Młodsze pokolenie nie jest pokoleniem ludzi kompetentnych, tylko lizusów. To dla mnie złe rokowanie. Gdyby Jarosław dłużej chorował albo poszedł na emeryturę – bo jest wewnętrznie zmarnowany, ta polityka musi go męczyć – to nie wiem, jaka byłaby przyszłość PiS-u.