Mimo pędzącej sekularyzacji dwa największe Kościoły w Niemczech – rzymskokatolicki i ewangelicki – wciąż dumnie ogłaszają, że niedzielne nabożeństwa gromadzą więcej wiernych niż kluby piłkarskie na stadionach, choć nie wiadomo, czy za parę lat będzie jeszcze powód do dumy.

Niemiecka reprezentacja narodowa – i nie tylko ona – przybyła na mundial do Rosji ze swoimi duszpasterzami – ewangelickim i rzymskokatolickim kapelanem. Z kolei w Rosji oprócz pierwszego planu boiskowych rozgrywek istnieje tło będące połączeniem polityki, ekonomii, ale też religii.

Nie przypadkiem Rosyjska Cerkiew Prawosławna, sprawująca duchowy i kościelno-polityczny rząd dusz w Rosji Putina, postanowiła wykorzystać mundial do promocji prawosławia, ale i „tradycyjnych wartości chrześcijańskich” wobec „libertyńskiego, zachodniego” liberalizmu.

Hierarchowie, w tym i patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl, święcili nowe lub wyremontowane stadiony i z zainteresowaniem śledzą piłkarskie rozgrywki.

Piłkę wykorzystują mniejszościowe Kościoły protestanckie, którym zgodnie z nowym prawem nie wolno ewangelizować na ulicach (monopol dzierży Cerkiew), a jedynie w swoich pomieszczeniach, stąd też zapraszają do swoich nielicznych kościołów i sal zborowych na wspólne przeżywanie meczów piłkarskich.

Jednak nie tylko religijna oprawa piłkarskich eventów jest na porządku dziennym. Wpływ piłki na życie religijne też jest niemały – począwszy od watykańskich, międzykościelnych, ekumenicznych, diecezjalnych czy parafialnych rozgrywek piłkarskich (niezmienną ciekawostką pozostają księża z tradycjonalistycznych wspólnot goniący za piłką w sutannach),

a skończywszy na teologicznych i religioznawczych opracowaniach naukowych ukazujących piłkę jako fenomen (para)religijny. Więcej, duchowni sięgają w kazaniach po piłkarskie porównania, aby efektywniej i efektowniej przekazać treści Ewangelii.

W piłce odzwierciedlają się dylematy człowieka

Ewangelicki teolog i etyk oraz b. biskup Berlina-Brandneburgii Wolfgang Huber napisał w mundialowym wydaniu kościelnego czasopisma Zeitzeichen, że piłka nożna jest sejsmografem społeczeństwa i posiada też magiczną siłę przyciągania.

Podobnie jak chrześcijaństwo tworzy i wzmacnia poczucie wspólnoty bez względu na pochodzenie i status społeczny, a także generuje i promuje takie wartości jak braterstwo i szacunek, ale też inne zachowania etyczno-moralne, które w swojej uniwersalności odpowiadają chrześcijańskiemu przesłaniu.

Biskup przekonuje, że w piłce odzwierciedlają się dylematy i zmagania etyczne współczesnego człowieka i życia społecznego: uczciwość (w tym kwestia korupcji), sprawiedliwość (horrendalne zarobki piłkarzy),

odpowiedzialne reagowanie na łamanie praw człowieka (niektórzy hierarchowie chrześcijańscy negatywnie wypowiadali się o przyznaniu Rosji prawa do organizacji mundialu) czy problemów wywoływanych przez wszechobecną komercjalizację sportu.

Nie do przecenienia jest funkcja wychowawcza piłki czy sportu w ogóle, bo w życiu, podobnie jak na boisku i poza nim, niezwykle cenna, jeśli nie bezcenna, jest umiejętność przegrywania i podnoszenia się z choćby najgłębszego upadku po katastrofalnym wyniku – to wszystko treści wpisane w chrześcijański przekaz ewangelicznej pokory, które obecne są również w innych religiach.

Zmieszanie religii i piłki wyraźnie widać na boisku. To już nie tylko gesty dziękczynienia ku niebiosom, wykonywanie znaku krzyża, ale też publiczne deklaracje wiary przed kamerami czy religijne tatuaże na łydkach, rękach lub innych częściach ciała.

Ta piłkarsko-religijna żarliwość często balansuje na granicy świętokradztwa i grubej przesady. I tak opozycyjny dziennik egipski Al-Dostor opublikował wizerunki trenera drużyny narodowej i jednego z piłkarzy w formie koptyjskiej ikony – trener Hector Cuper przedstawiony jest jako Jezus Pantokrator zamiast księgi ewangelii trzyma boisko, a zawodnik Mohammed Salah jako święty.

Dla prawosławnych to po prostu świętokradztwo godzące w serce wschodniej duchowości ogniskującej się w ikonie jako widzialnym Słowie Bożym i bramie do Królestwa Niebieskiego.

Pozostając na chwilę przy Egipcie warto wspomnieć o prześladowanej mniejszości koptyjskiej i innych chrześcijan stanowiących zaledwie 10 proc. społeczeństwa – od dekad w egipskiej drużynie narodowej nie ma chrześcijan dyskryminowanych przez muzułmańskie władze na każdym kroku.

Pielgrzymki kibiców na Jasną Górę. Religia miesza się z nienawiścią

Do tego dochodzi postrzeganie zawodników jako piłkarskich bogów, a raczej bożków, których uwielbienie i medialna inscenizacja jest ciekawym materiałem badawczym dla religioznawców, socjologów, psychologów, ale też teologów. Niektórzy doszukują się nawet w piłkarskiej oprawie paraliturgicznych rytuałów, w których śpiew, gesty, ruchy, flagi i akcesoria pirotechniczne pełnią quasireligijną funkcję.

Wierność klubowi piłkarskiemu może nie tylko wspierać pożądane poczucie lojalności, ale też prowadzić do anomalii i przemocy, przewartościowania sportu aż do granic fanatyzmu, wcale nie tak oddalonego od religijnego fundamentalizmu – wtedy przestaje się liczyć człowiek ze swoją godnością, a pierwszy plan wysuwa się klub piłkarski stylizowany na ostateczny i najważniejszy punkt odniesienia.

Połączenie radykalizmu, w tym i ideologii nacjonalistycznych, ksenofobii i footballu wyraźnie widać podczas pielgrzymek kibiców na Jasną Górę, gdzie religia w sportowej oprawie i sport w religijnej oprawie mieszają się z nienawiścią.

Związki religii i futbol często pojawiają się w kontekście ciekawostek ważnych postaci życia kościelnego.

I tak przy głośnym upadku kariery kardynała Tarcisio Bertone SDB, b. sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej odsuniętego na boczny tor przez Franciszka, często przypominano jego piłkarskie zaangażowanie na rzecz Juventusu i fakt, że jako kardynał nie raz siadał na stanowisku reporterskim na stadionie i profesjonalnie komentował mecze ligi włoskiej.

Kardynał odbywający właśnie tournée po Polsce z relikwiami Jana Pawła II, stał się jednak niewygodny dla Watykanu po tym, jak powstało podejrzenie, że pieniądze przeznaczone na cele charytatywne wykorzystał na remont swojego luksusowego mieszkania.

Wydaje się, że kard. Bertone mógł być pierwowzorem dla barwnej postaci kard. Voiello z popularnego serialu Młody Papież (The Young Pope) z Judem Lawem w roli tytułowej.

Kardynał Voiello mistrzowsko grany przez Silvio Orlando jest wielkim fanem neapolitańskiego zespołu, posiada trzy telefony komórkowe, na których przedstawieni są ulubieni piłkarze, a purpury zamienia na strój piłkarski. Gdy jego ukochana drużyna przegrywa, żarliwie modli się na różańcu.

Zresztą także w realu zarówno Jan Paweł II, i Benedykt XVI i obecny papież Franciszek nie unikają spotkań z piłkarzami i nierzadko przyjmują prominentne drużyny piłkarskie na prywatnych audiencjach. W sposób oczywisty piłka przenika do sakralnej rzeczywistości, gdy księża zmieniają rozkład nabożeństw, jak to miało miejsce np. na Śląsku.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek – 28 czerwca, kiedy odbędzie się ostatni mecz polskiej reprezentacji, tzw. mecz o honor z Japonią, przed katedrą prawosławną Przemienienia Pańskiego w Lublinie ustawiony będzie ekran, aby zachęcić do udziału w późniejszej wieczerni (nieszporach) z udziałem ekumenicznych gości z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości (Lublin Ekumeniczny).

Po meczu i nabożeństwie debata czterech biskupów różnych wyznań o Eucharystii i tak oto piłka zdaje się przenikać wszystko – podobnie jak religia.