Najważniejsze hipotezy katastrofy smoleńskiej. Powód 5 to taki, w który nie chcesz wierzyć

Smoleńsk – to tu wydarzyła się jedna z największych tragedii w historii powojennej Polski. Choć katastrofa samolotu miała miejsce już ponad 9 lat temu, to temat ten nadal wywołuje ogromne poruszenie opinii publicznej. Na miejscu zginęło 96 osób, w tym Prezydent RP wraz z małżonką. Przedstawiamy czynniki, których znaczenia w tych dramatycznych chwilach nie da się zbagatelizować.

Smoleńsk zapisał się w historii oraz pamięci Polaków 10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8:41 czasu środkowoeuropejskiego letniego. Polski samolot wojskowy należał do 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, był do dyspozycji Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Tragicznie zginęło aż 96 osób, a wśród nich byli: Prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, parlamentarzyści, dowódcy Sił Zbrojnych RP, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, pracownicy Kancelarii Prezydenta, duchowni, przedstawiciele ministerstw różnego rodzaju czy przedstawiciele organizacji kombatanckich i społecznych oraz wielu innych zasłużonych ludzi. Wszyscy zmierzali na uroczystość uczczenia 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Oprócz pasażerów, na pokładzie znajdowała się również kilkuosobowa załoga samolotu.

Była to jedna z największych katastrof w historii polskiego lotnictwa i największa pod względem liczby ofiar w dziejach polskich Sił Powietrznych. Prezydencki Tupolew Tu-154M Lux o numerze bocznym 101 pochodził z początku lat 90. Został wyprodukowany w zakładach lotniczych w Kujbyszewie w dawnym ZSRR. Od tamtej pory wielokrotnie go remontowano. Warto zaznaczyć, że maszyna zaliczała się do 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.

Tupolew odbywał lot na trasie Warszawa-Smoleńsk. Przelot był wyjątkowy. Miał status HEAD, co oznaczało, że na pokładzie znajdowała się głowa państwa.

Choć od tragedii minęło już 9 lat, wielu Polaków i rodzin ofiar wypadku nie może się pogodzić z tym, co się stało. Jedni doszukują się spisków, inni uważają, że do katastrofy doszło z przyczyn niezależnych od ludzi. Przedstawiamy czynniki, które najprawdopodobniej miały decydujące znaczenie w chwili upadku Tupolewa.

Złe warunki pogodowe


Jedną z przyczyn katastrofy lotniczej były złe warunki pogodowe, które panowały tego dnia. Według specjalistów w dziedzinie lotnictwa niezbędnym czynnikiem do wykonania prawidłowego lądowania jest widoczność w obrębie jednego kilometra. 10 kwietnia 2010 roku widoczność wynosiła zaledwie 100 metrów.

Niewłaściwe postępowanie załogi


Załoga zniżyła lot samolotu poniżej minimalnych warunków umożliwiających bezpieczne lądowanie. Nikt nie zareagował na komendę nakazującą skierowanie się na drugie zajście.

Brak zakazu lądowania


Według raportu Naczelnej Prokuratury Wojskowej jedną z przyczyn katastrofy było niewydanie zakazu lądowania przez kierownika lotów. Ze względu na złe warunki atmosferyczne samolot powinien być skierowany na lotnisko zapasowe.

Źle przygotowane lotnisko


Zdaniem Grzegorza Hołdanowicza, znawcy techniki wojskowej i inżyniera lotniczego, lotnisko, na którym miał lądować samolot było kiepsko przygotowane i wyposażone. Nie zostały spełnione odpowiednie standardy oraz nie zbadano sprawności wszystkich elementów wyposażających.

– Warunki były bardzo trudne, lotnisko parszywie wyposażone, widoczność prawie żadna – wspomina w rozmowie z Wirtualną Polską Hołdanowicz.

Poczucie presji


Istnieje wielu zwolenników hipotezy mówiącej o naciskach na pilotów ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego lub osób z jego otoczenia. Przytaczają oni zwykle sytuację z 2008 roku, gdy prezydent podczas rosyjskiej inwazji na Gruzję próbował zmusić pilota do sprowadzenia maszyny na ląd w Tbilisi. Choć opinie te wydają się przede wszystkim zarzutem ze strony krytyków ówczesnej głowy państwa, trudno wykluczyć występowanie presji na powodzenie operacji lądowania podczas tak ważnego lotu państwowego.

Mgła


Gdy samolot rozbił się o ziemię, na zewnątrz panowała gęsta mgła. Zwolennicy tej tezy uważają, że pilot mógł przez to nie zauważyć drzew. Takie warunki pogodowe zwiększają ryzyko niebezpieczeństwa.

Brak kwalifikacji części załogi


Okazuje się, że część załogi nie miała odpowiednich kwalifikacji. Dowódca samolotu nie miał odpowiednich umiejętności i wiedzy pozwalających wykonać lądowanie na podstawie radiolatarni naziemnych (przyrządów nawigacyjnych), które ulokowane były na lotnisku pod Smoleńskiem. Nawigator zaś nie był należycie przeszkolony i brakowało mu uprawnień do kierowania tego typu samolotem.

źródło: pikio.pl