Onkolodzy skarżą się, że zarabiają mniej od rezydentów. Planują zbiorowe wypowiedzenie

Chirurdzy onkologiczni ze szpitala w Łodzi nie są zadowoleni ze swoich zarobków. – Dorabiam w trzech miejscach, żeby żyć na godnym poziomie – mówi jeden z nich.

– Pracuję w tym szpitalu od 20 lat ratując ludzkie życie. Moja podstawowa pensja to 3,7 tys. zł netto. Zarabiam mniej od rezydentów, czyli lekarzy po studiach, których jako specjaliści szkolimy, nadzorujemy ich pracę i ponosimy odpowiedzialność. Chciałbym zarabiać 12 tys. zł., o których mówi dyrektor szpitala – opowiada jeden z chirurgów w rozmowie z portalem dzienniklodzki.pl.

Onkolodzy w łódzkiej placówce zarabiają średnio 4,6 tys. zł. Dla porównania, na oddziale radioterapii wynagrodzenie zasadnicze wynosi 8,1 tys. zł, a chirurgii klatki piersiowej – 9,3 tys. zł. Z powodu niskich zarobków wypowiedzenie złożyło już dwóch lekarzy onkologów.

– Dorabiam w trzech innych miejscach, żeby żyć na godnym poziomie i nie martwić się o jutro. Jestem zmęczony i sfrustrowany takim życiem. Jeśli dyrektor nie będzie miał dla nas żadnej propozycji podwyżki, jesteśmy gotowi złożyć wypowiedzenia – zapewnia rozmówca.

Szef placówki zdaje sobie sprawę z problemu, jednak przyznaje, że ma związane ręce. – Obowiązuje mnie dyscyplina finansów publicznych. Nie mogę rozdysponować środków, których nie ma w budżecie szpitala. Liczymy na zapewnienie ministra zdrowia o zapowiadanych podwyżkach – tłumaczy Wojciech Szrajber.