Huragan Dorian oszczędził Florydę, ale uderzył w Wyspy Bahama osiągając najwyższą 5. Kategorię w skali Saffira-Simpsona. Na jaw wychodzą kolejne dramatyczne, ale też niesamowite historie.

Jedna z nich rozegrała się w mieście Abaco na Bahamach, gdzie na co dzień żyje Brent Lowe, niewidomy 49-latek. Gdy huragan dotarł nad miasto mężczyzna był razem ze swoją rodziną w domu. Na skutek silnego wiatru w pewnym momencie zawalił się dach. To właśnie wtedy Brent podjął decyzję o ewakuacji. Ta była jednak niełatwa, bowiem Lowe jest niewidomy, a jego 24-letni syn choruje na porażenie mózgowe i nie jest w stanie samodzielnie chodzić.

Jak przekazał mężczyzna w rozmowie z CNN był przerażony i nie zdawał sobie sprawy, że woda jest tak wysoko.

– Myślałem, że sięga kolan, ale kiedy wyszedłem przez werandę, to okazało się, że jest bardzo wysoka. Sięgała mi aż do brody – przekazał w rozmowie z dziennikarką stacji.

Lowe podjął dramatyczną decyzję i w ciągu pięciu minut ewakuował się z synem do domu sąsiadów. Bohaterski ojciec uratował tym samym siebie i syna przed śmiercią.

Opłakane skutki huraganu Dorian
Żywioł zrównał z ziemią tysiące domów i spowodował śmierć co najmniej 43 osób. 70 tysięcy ludzi potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej.

– Czterdziestu trzech zabitych to oficjalna liczba, wiele osób zaginęło i oczekuje się, że ofiar śmiertelnych będzie znacznie więcej – powiedziała Erica Wells Cox amerykańskiej stacji NBC News.

Według Amerykańskiego Czerwonego Krzyża efekty Doriana może odczuć nawet 19 mln osób. Ratownicy i pracownicy organizacji humanitarnych mówią, że północna część archipelagu wygląda jak po wybuchu bomby atomowej.

źródło: podaj.to