W Bieszczadach leśnicy nagrali ukrytą kamerą niedźwiedzi, które obżarły się zgniłych owoców

Bieszczadzkie misie to niezłe ziółka! Nie potrafią się oprzeć fermentującym owocom. Najpierw je zjadają, a później… zioną alkoholem. Gdy w głowie szumi, a łapy się plączą, nie pozostaje im nic innego, jak położyć się na ziemi i czekać, aż ten dziwny stan minie.

Na Podkarpaciu niedźwiedziom żyje się jak w raju. Buszują po opuszczonych wsiach i sadach, zapychając się zalegającymi na ziemi owocami. Wcinają gnijące jabłka, gruszki oraz śliwki aż im się uszy trzęsą! Później to wszystko fermentuje im w żołądkach i sprawia, że są na rauszu.

Po wyżerce misiom trudno utrzymać równowagę. Turlają się, kładą na plecach i machają łapami. Niektóre zapadają nie w zimowy sen, a krótką drzemkę. Leśnicy z Nadleśnictwa Baligród mają niedźwiedzie na oku. Nagrywają miśki ukrytymi kamerami.

Bieszczadzkie misie to niezłe ziółka!

Nie potrafią się oprzeć fermentującym owocom.

Najpierw je zjadają, a później… zioną alkoholem.

Gdy w głowie szumi, a łapy się plączą nie pozostaje im nic innego, jak położyć się na ziemi i czekać, aż ten dziwny stan minie.

Na Podkarpaciu niedźwiedziom żyje się jak w raju.

Buszują po opuszczonych wsiach i sadach zapychając się zalegającymi na ziemi owocami.

Wcinają gnijące jabłka, gruszki oraz śliwki aż im się uszy trzęsą!

Leśnicy z Nadleśnictwa Baligród mają niedźwiedzie na oku.

Nagrywają miśki ukrytymi kamerami.

źródło: fakt.pl