Mazowsze tańczyło na tle nowego dreamlinera, a 300 pasażerów czekało na lot. Czemu? LOT tłumaczy

LOT odwołał w sobotę wieczorny rejs z Lotniska Chopina do Toronto z powodu usterki samolotu. Tymczasem na tym samym lotnisku odbywało się wtedy uroczyste powitanie m.in. nowego Dreamlinera. Rzecznik spółki przekonuje jednak, że maszyna nie mogła tego dnia wzbić się w powietrze.

Kilkaset osób, w tym przedstawiciele rządu, wzięło udział w sobotniej gali w hangarze LOT – AMS na lotnisku Chopina w Warszawie z okazji 100-lecia niepodległości połączonej z pokazem dwóch samolotów w biało-czerwonych barwach. W czerwcu dołączyło one do floty LOT-u.

Fabrycznie nowe samoloty – Boeing 787 – Dreamliner (wykorzystywany w lotach międzykontynentalnych) oraz Boeing 737 – max 8 (odbywający podróże europejskie i średniodystansowe) zostały pomalowanie w fabryce producenta w Everett w Stanach Zjednoczonych.

https://twitter.com/makowski_m/status/1013123596112285696

Dreamliner mógł polecieć do Toronto? Rzecznik LOT-u wyjaśnia

Radio ZET podało, że w trakcie uroczystości na Lotnisku Chopina koczowało 300 pasażerów, którym odwołano lot do Toronto. „Na uroczystej gali z politykami PiS zaprezentowano Dreamlinera pomalowanego w biało-czerwone barwy. Maszyna miała lecieć do Toronto, ale została uziemiona” – informowało radio.

Rzecznik prasowy LOT-u Adrian Kubicki w rozmowie z Gazeta.pl stanowczo zaprzecza tym informacjom. Kubicki podkreśla, że tego dnia nowy Dreamliner w ogóle nie miał wzbić się w powietrze. Maszyna rejs miała zaplanowany dopiero na niedzielę.

Lot do Toronto odwołano z powodu usterki silników innego Dreamlinera. – Odwołanie nastąpiło z dość niewielkim wyprzedzeniem, nie zawsze mamy możliwość wcześniejszego skontaktowania się ze wszystkimi pasażerami, dlatego pojawili się na lotnisku – tłumaczy nam Adrian Kubicki.

Dodaje, że zapewniono nocleg i wyżywienie osobom, które tego potrzebowały, a także przebukowano bilety na inne rejsy LOT-u i innych przewoźników. Część z pasażerów odwołanego rejsu odleciała z Warszawy w niedzielę rano.

Pytanie zatem, dlaczego pasażerom nie podstawiono od razu nowej biało-czerwonej maszyny?- Wydaje się, że w takim samolocie wystarczy odpalić silniki i przeciągnąć do gate’u. Niestety, tak to nie wygląda. W lotnictwie przygotowanie takiego samolotu do rejsu to jest kilka, a czasem i kilkanaście godzin. Nie przyspieszyłoby to pasażerom podróży, ani nie zapewniłoby to im minimalnego komfortu w tej sytuacji – wyjaśnia Kubicki.