Beata Tyszkiewicz: Marzenie się nie spełniło. Przykra prawda wyszła na jaw

Beata Tyszkiewicz przez wiele lat swojego życia miała jedno marzenie: spotkać swojego ojca, z którym rozstała się jeszcze w czasach wojny. Nie spodziewała się, że wyczekiwane spotkane przebiegnie w taki sposób.

Beata Tyszkiewicz w przykry sposób przekonała się, że naprawdę należy uważać, o czym się marzy. Czasem pragnienia spełniają się w zupełnie inny sposób, niż sobie wyobrażamy. Wybitna aktorka marzyła o spotkaniu z długo niewidzianym ojcem, ale gdy go spotkała, na jaw wyszła smutna prawda. Czy na pewno tego chciała?

Beata Tyszkiewicz tęskniła za ojcem. Próby bez odzewu
Beata Tyszkiewicz urodziła się w 1938 roku. W 1944 po raz ostatni widziała ojca. Jako sześciolatka żegnała Krzysztofa Tyszkiewicza, który szedł walczyć w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie uciekł do Wielkiej Brytanii, gdzie został na stałe. Nie kontaktował się z pozostawioną w Polsce rodziną. A jego dorastająca córka tęskniła za ojcem.

Szansa na odnowienie relacji pojawiła się, gdy Tyszkiewicz zaczęła robić karierę aktorską. Gwiazdorski status pozwalał jej na podróże, także te na zachód Europy. Artystka wiedziała, że ojciec jest w Londynie i za każdym razem, gdy znajdowała się w brytyjskiej stolicy dążyła do odnowienia relacji.

– Ilekroć byłam w Londynie, chyba aż dziewięciokrotnie, bo miałam tam również rodzinę mojej matki, pisałam do ojca karteczki, że czekam na jego telefon między 9 a 10 rano. Nigdy się do mnie nie odezwał – wspominała z przykrością Beata Tyszkiewicz.

Marzenie się nie spełniło. Przykra prawda wyszła na jaw
Pewnego razu postanowiła skorzystać z pomocy siostry ciotecznej, która także mieszkała w Wielkiej Brytanii. Interwencja kuzynki zakończyła się sukcesem. Ojciec Beaty Tyszkiewicz zadzwonił do niej i powiedział, że jest chory, nie bywa w Londynie i zaprosił córkę do siebie, do miejscowości Berkhamsted Hestz.

Krzysztof Tyszkiewicz czekał na aktorkę na stacji. Towarzyszyła mu druga żona. Jednak spotkanie odbiegało od wyobrażeń artystki i okazało się dla niej wyjątkowo brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Szybko okazało się, że ojciec nie ma pojęcia, jakie były losy jego pozostawionej w Polsce córki. Wyglądało na to, że Krzysztof Tyszkiewicz zostawił przeszłość za sobą.

– Mimo lat niewidzenia się poczułam jakąś więź krwi, czułość serca i bliskość. Mój ojciec nic o mnie nie wiedział! Jego najbliżsi przyjaciele nawet nie przypuszczali, że ma w Polsce żonę i dwoje dzieci. Nie zapytał o mamę – opowiada ze smutkiem Beata Tyszkiewicz.

– Trudno jest nadrobić stracony czas, nie można dogonić życia – podsumowuje całą sytuację. Ojciec aktorki zmarł w wieku 65 lat. Do śmierci pozostał w Anglii.

źródło: pikio.pl