Lublin: mężczyzna walczy ze spółdzielnią mieszkaniową o właściwe naliczanie opłat za centralne ogrzewanie. Oto jego historia

Od niemal 20 lat Eugeniusz Kozak (82 l.) z Lublina walczy ze spółdzielnią mieszkaniową o właściwe naliczanie wysokości opłat za centralne ogrzewanie i sposób rozliczania za ciepło. Uważa, że metoda rozliczania ciepła za pomocą podzielników jest niesprawiedliwa i obciąża go bardziej niż innych mieszkańców. Sprawa trafiła do sądu.

Wojnę ze spółdzielnią pan Eugeniusz Kozak toczy od 2000 roku. Wówczas w każdym mieszkaniu w blokach przy ul. Okrzei w Lublinie, należących do Pracowniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Kolejarz”, zostały zamontowane podzielniki ciepła. Emeryt uważa, że urządzenia są nieprecyzyjne i niesprawiedliwie dochodzi do rozliczeń. Walczy ze spółdzielnią o to, aby wróciła do sposobu rozliczania za ciepło sprzed 2000 roku, czyli z metra kwadratowego mieszkania.

– Mieszkam w tym bloku od 1970 roku i wiem, że sposób rozliczania za ciepło z metra kwadratowego był dla nas najkorzystniejszy. Po założeniu podzielników lokatorzy na wyższych piętrach stale mają nadpłaty, a my niedopłaty. Z tego wynika, że instalacja jest wadliwie wykonana. Na wyższych piętrach temperatury wejścia do grzejników dochodzą do 80 stopni Celsjusza a na parterze, gdzie my mieszkamy, zaledwie do 30 stopni – mówi pan Eugeniusz. – Zastanawia nas też, dlaczego podzielniki są cały rok, i mimo zakończenia okresu grzewczego w dalszym ciągu pracują. Dają wtedy kłamliwy wynik, gdyż są nagrzewane przez słońce i ogólnie wysoką temperaturę panującą w budynku w okresie letnim – dodaje.

Emeryt prowadzi też własne wyliczenia, z których wynika, że powinien płacić mniej za ogrzewanie. – Kwoty do zapłaty za ciepło, które przesyła spółdzielnia nie zgadzają się z tymi, które dostajemy z LPEC. Według moich obliczeń, rocznie płacę spółdzielni za dużo o około 100 złotych – szacuje.

Pan Eugeniusz obecnie nie ma w swoim mieszkaniu podzielnika ciepła. Nie pozwolił bowiem podczas wymiany w 2013 roku z urządzeń z parowych na cyfrowe na ich założenie. – Spółdzielnia oskarża mnie o niedopuszczanie do odczytu i obciąża mnie jeszcze wyższymi opłatami za ciepło – mówi emeryt.

W 2016 roku większość lokatorów z wieżowca, w którym mieszka pan Eugeniusz podpisała się pod wnioskiem do spółdzielni o zdjęcie podzielników i powrót do rozliczeń za ciepło z metra kwadratowego. Spółdzielnia obiecała więc zdjąć urządzenia w 2018 roku, jednak tego nie zrobiła. Sprawa trafiła do sądu, bo w 2011 roku spółdzielnia pozwała Eugeniusza Kozaka o zwrot zaległych opłat za ciepło. Obecnie ta kwota wynosi ponad 2 tys. 600 zł.

– Jakich zaległości? Opłaty reguluję w terminie – twierdzi emeryt.

PSM „Kolejarz” nie odniosła się do naszych pytań w tej sprawie.

 

Spółdzielnia pozwała pana Eugeniusza o zwrot zaległych opłat. Pan Eugeniusz twierdzi, że nic nie jest dłużny

Mężczyzna walczy ze spółdzielnią o sposób rozliczania za ciepło od 2000 roku

źródło: fakt.pl