Niedawno ich wieloletnia przyjaźń stanęła pod znakiem zapytania. Na szczęście mężczyzna, o którego poszło, nie zniszczył ich relacji. Teraz mają wspólny cel.

„Warto było zrobić organizacyjny wysiłek, by przeżyć to z wami. By poczuć, że mimo upływu 25 lat wciąż w nas ta sama szalona krew i artystyczny odlot wzbogacone jedynie życiowym doświadczeniem. Mam nadzieję, że sąsiedzi wybaczą mi naszą zabawę do białego rana” – napisała na Instagramie Anna Samusionek, publikując wspólną fotkę.

Wśród uczestników dostrzec można Małgorzatę Kożuchowską (48 l.) i Agatę Kuleszę (47 l.). Obie z niecierpliwością czekały na to spotkanie, równocześnie obawiając się go. Szczególnie po tym, jak niedawno ich przyjaźń została wystawiona na ciężką próbę.

Początek ich znajomości sięga czasów studenckich w warszawskiej Akademii Teatralnej. Małgosia przyjechała tu z Torunia, Agata ze Szczecina. Zamieszkały w jednym akademiku, wspólnie uczyły się do egzaminów, chodziły na imprezy, razem dostały się do Teatru Dramatycznego.

Małgosia szybko zrobiła karierę, Agata czekała na swój moment, długo była nierozpoznawalna, grała głównie na scenie. Na pewien czas usunęła się nawet z zawodu, poświęcając się wychowaniu córki Marianny i budowaniu rodzinnego szczęścia z Marcinem Figurskim.

Mimo to były jak siostry. Małgosia kibicowała przyjaciółce w finale „Tańca z Gwiazdami”. – Agata to kawał fantastycznego człowieka. Inteligentna, dowcipna, o dobrym sercu. Coraz mniej wokół takich osób – komplementowała ją Kożuchowska.

Wielu spodziewało się, że ich przyjaźń zniszczy zawodowa zazdrość po tym, jak Agata zagrała dwie główne role w „Sali samobójców” i w „Róży”. Na szczęście tak się nie stało ani wtedy, ani później, gdy przyszły kolejne propozycje, łącznie z nagrodzoną Oscarem „Idą”.

– Ja jestem na dachu, a Agata w megawindzie – mówiła Kożuchowska o zawodowej pozycji przyjaciółki.

To ona namówiła ją, by spróbowała, jak smakuje macierzyństwo. – Ciągle mi mówiła: „Gosia, ty musisz mieć dziecko” – zdradziła Kożuchowska. A gdy cztery lata temu na świat przyszedł synek Małgosi i jej męża Bartka Wróblewskiego, Jan Franciszek, cieszyła się z nimi szczęściem.

Pierwsza rysa na ich przyjaźni pojawiła się na planie „Rodzinki.pl”, gdzie obie grają. – Gdy w przerwie Gosia zachęcała kolegów do oglądania jej nowego serialu „Druga szansa”, Agata nie tylko jej nie pogratulowała, ale nawet lekceważąco stwierdziła, że nie zamierza oglądać tej produkcji, bo ma ciekawsze rzeczy do roboty – zdradza źródło „Na żywo”.

Małgosi zrobiło się przykro. Dopiero później dotarło do niej, że zachowanie przyjaciółki może mieć związek z jej osobistymi problemami. Okazało się, że Agata przeżywa w domu prawdziwe piekło. Po jednej z awantur poprosiła o wszczęcie procedury Niebieskiej Karty, którą zakłada się, gdy w rodzinie dochodzi do przemocy.

Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze „Na żywo”, wynika, że Marcin wielokrotnie wypowiadał się agresywnie, groził żonie śmiercią, w rozmowach ze znajomymi poruszał temat związany z zabijaniem, poszukiwał dostępu do broni. Wystraszona Agata złożyła pozew o rozwód z orzeczeniem o winie męża.

Zapewne spodziewała się, że przyjaciółka będzie zeznawać na jej korzyść. Tak się jednak nie stało. – Gośka bardzo jej współczuje, ale nie chce się wtrącać w jej prywatne sprawy. Dobrze zna i ją, i Marcina, operatora filmowego „Rodzinki”, ale nie opowiada się po żadnej ze stron. To profesjonalne – mówi osoba z ekipy serialu.

Agata najwyraźniej widzi to inaczej. I choć do żadnych poważnych rozmów między nimi nie doszło, na planie zauważono zmianę w ich zachowaniu. Częste dotąd kontakty stały się sporadyczne, tematów do dyskusji też ubywało.

Okazją do przełamania niezręcznej ciszy było spotkanie zorganizowane z okazji 25-lecia ukończenia szkoły. O tym, że obie dobrze bawiły się w swoim towarzystwie, świadczy to, że opuściły imprezę jako jedne z ostatnich. Zapowiedziały też, że 30-lecie zorganizują… we dwie. Do tego czasu pewnie wiele sobie wyjaśnią…

źródłо: pomponik.pl