Kolejny globalny kryzys to tylko kwestia czasu. Od tygodni obserwowane jest zjawisko wzrostu cen…

W USA i Wielkiej Brytanii doszło właśnie do inwersji krzywej rentowności, czyli zjawiska, które ostatni raz miało miejsce tuż przed wybuchem kryzysu z 2008 roku. Czym ono jest i dlaczego może budzić niepokój?

Rentowność 10-letnich obligacji w USA i Wielkiej Brytanii spadła poniżej rentowności obligacji 2-letnich. Takie zjawisko zwane jest inwersją krzywej rentowności (yield curves invert) i ostatni lat obserwowane było w 2007 roku, kiedy to USA szykowały się do największej w ostatnich latach recesji. Zjawisko jest o tyle niecodzienne, że to właśnie obligacje o dłuższym terminie powinny być tymi, które są bardziej stabilne i bardziej opłacalne dla inwestorów. Odwrócenie tego trendu zwykle zwiastuje nadchodzącą recesję. W przypadku USA takie zjawisko potwierdzało nadejście kryzysu już od lat 50. XX wieku.

Co oznacza zjawisko inwersji krzywej rentowności?

Inwersja krzywej rentowności to sytuacja, w której rentowność obligacji 2-letnich jest wyższa od oprocentowania bonów 10-letnich. W uproszczeniu oznacza to tyle, że inwestorzy oczekują, że stopy procentowe obligacji 10-letnich będą stopniowo spadać. Rynek sądzi, że USA są obecnie na górce cyklu koniunktury i najbliższe lata charakteryzować się będą bessą. Takie zjawisko może być jednym ze znamion nadchodzącego kryzysu.

Od tygodni obserwowane jest zjawisko wzrostu cen złota, franka szwajcarskiego oraz bitcoina. Inwestorzy, przeczuwając nadchodzącą recesję, lokują swoje środki w tak zwanych bezpiecznych przystaniach. To właśnie ceny najbardziej popularnego kruszcu oraz szwajcarskiej waluty, od lat pełnią taką funkcję. W tym roku rynek zaczął podobnie postrzegać także bitcoina.

źródło: wprost.pl