Rząd wycofał się z ustawy o IPN, która doprowadziła do katastrofy polskiego wizerunku w świecie. Jarosław Kaczyński odczytuje to jako sygnał, że Polska i Izrael doszły w tej spornej kwestii do porozumienia. „Czas przeciąć te wszystkie, niekorzystne dla Polski, dyskusje wokół ustawy” – powiedział prezes PiS.

Jarosław Kaczyński powiedział w rozmowie z „Gazetą Polską”, że Polska rozumie i zawsze rozumiała postawę państwa Izrael, ale teraz także władze w Jerozolimie rozumieją, iż jesteśmy krzywdzeni „stawianiem nas w jednym szeregu” z oprawcami. Prezes PiS uważa, że dyskusje, które narosły wokół ustawy wypływały z niezrozumienia intencji rządzących, „a niekiedy i z bardzo złej woli”.

Odniósł się też do zarzutów, formułowanych m. in. przez Donalda Tuska, że przez nowelizację ustawy o IPN używano oszczerczego zwrotu „polskie obozy zagłady” częściej, niż do tej pory. „To wyjątkowo ohydna manipulacja” – ocenił. Jego zdaniem, dzięki pełnemu poparciu Izraela, teraz będzie łatwiej walczyć o dobre imię Polski.

Jarosław Kaczyński uchylił też rąbka tajemnicy co do polsko-izraelskich negocjacji w tej sprawie. Przyznał, że nie ma zgody tych osób na wymienienie ich z imienia i nazwiska, ale to były dwie „niezwykle sprawne, profesjonalne” osoby, które „wykonały dla naszej ojczyzny doskonałą robotę”.

Prezes PiS nie ukrywa, że porozumienie z Jerozolimą było konieczne także w kontekście poprawnych relacji z USA. „Relacje z naszym strategicznym sojusznikiem w NATO mają niezwykle korzystne dla Polski perspektywy. Rozmawiamy o takim wzmocnieniu bezpieczeństwa Rzeczpospolitej, jakiego nigdy wcześniej nie było” – powiedział Jarosław Kaczyński.