Sklep ma za zadanie sprzedać jak najwięcej towaru. Okazuje się, że wielu producentów i właścicieli sieci dąży do tego celu po trupach. Polscy rolnicy apelują o uważne czytanie etykiet w czasie zakupów. Klientów może spotkać niemiła niespodzianka – przekonają się, że są wprowadzani w błąd.

Sklepy, zwłaszcza te należące do dużej sieci, stosują liczne strategie marketingowe mające na celu podniesienie wyników sprzedaży. Psychologowie wielokrotnie wskazywali już na mechanizmy, które są wykorzystywane przez właścicieli po to, by skutecznie manipulować klientem. Do takich elementów zalicza się specjalną ekspozycję towaru, rozpylanie zapachów pobudzających apetyt, umieszczanie drobnych przekąsek tuż przy kasie.

Także producenci chcą, aby to ich towar był najczęściej zamawiany przez sklepy, a tak się dzieje, gdy te efektywnie znikają z półek. Presja zarabiania pieniędzy jest tak duża, że zajmujący się sprzedażą często zachowują się nieuczciwie wobec kupujących. O tym właśnie ostatnio próbowała przekonać niczego nieświadomych konsumentów Agrounia. Na czym polega najnowsze oszustwo?

Sklepy często manipulują klientami, chcąc sprzedać jak najwięcej
Lider tego stowarzyszenia, Marek Kołodziejczyk, zwrócił uwagę na perfidny zabieg marketingowców. Sprawa dotyczyła jednej z najpopularniejszej sieci sklepów, ale nie ujawniono, o której z nich konkretnie mowa. Okazuje się, że sprzedawcy postanowili wykorzystać przywiązanie Polaków do tego, co rodzime. Zauważono, że produkty z etykietą „Wyprodukowane w Polsce”, „Swojskie…” lub „Jak u babci” są wybierane częściej niż towary pozbawione takich haseł.

To, co pochodzi z kraju wydaje się klientom sklepów spożywczych świeższe i lepszej jakości niż to, co zostało sprowadzone spoza Polski. Dlatego też agencje reklamowe zastawiają zasadzki na kupujących. Na wielu opakowaniach można dostrzec napis dający gwarancję rodzimego pochodzenia, ale po uważnym przestudiowaniu etykiety można znaleźć informację o tym, że coś zostało wyprodukowane zagranicą. Ci, którzy robią zakupy w pośpiechu, nie studiują dokładnie tego, co jest zamieszczone na produkcie. Nic więc dziwnego, że takie oszustwo uchodzi marketom bezkarnie.

Nawet jeżeli inspekcja wykryje to oszustwo, właściciel sieci nie poniesie zbyt dużej kary finansowej, co sprawia, że opłaca się mu żerować na naiwności klientów. Pracownicy sieci, której dotyczy apel Agrounii, nie przyznają się do winy i obarczają odpowiedzialnością za zajście producentów. Twierdzą też, że po wykryciu oszustwa, cenniki zostały natychmiast zmienione. Specjaliści od marketingu twierdzą, że dzięki sprowadzaniu towaru z zagranicy, Polacy nie muszą wydawać bajońskich sum w marketach, więc taki układ powinien im odpowiadać.

Prawdziwe produkty polskiego pochodzenia są o wiele droższe niż ich zagraniczne odpowiedniki, co sprawia, że wielu konsumentów i tak decyduje się na zakup tańszego towaru. Inni są jednak zdania, że niska cena równa się kiepskiej jakości i nie wiadomo, jakie skutki zdrowotne będzie miało dla oszczędzających na faszerowaniu się związkami chemicznymi. A tych, ich zdaniem, nie brakuje w produktach, które po przebyciu długiej drogi wciąż wyglądają na świeże.

Polscy rolnicy czują się poszkodowani tą sytuacją. Swoje produkty sprzedają za bezcen, a pośrednicy drastycznie zawyżają ceny. W sytuacji, gdy zagraniczne owoce i warzywa zalewają spożywczy rynek, mieszkańcom wsi coraz trudniej się utrzymać.

źródło: pikio.pl