Iwona Hartwich i jej syn Jakub mają zakaz wstępu do Sejmu do 2020 roku

Uczestnicy protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie dostali zakaz wstępu na teren parlamentu do 27 maja 2020 roku. Tym samym nie mogą uczestniczyć w obradach komisji poświęconej 40-dniom ich protestu.

Informację potwierdziła w rozmowie z Fakt24 Iwona Hartwich: “Jestem zdruzgotana. Ręce mi opadły. Co mam zrobić, żeby usłyszano nasz krzyk o pomoc?” Drzwi Sejmu zamknięte są też przed Anetą Rzepką i Marzeną Stanewicz.

Iwona i Jakub Hartwichowie chcieli wejść na posiedzenie Komisji Regulaminowej, która zajęła się “oceną i wyjaśnieniem okoliczności przebiegu 40 dni protestu w sejmie” osób niepełnosprawnych i ich piekunów.

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus zgłosiła szefowi komisji obecność na posiedzeniu swoich asystentów społecznych, a jednocześnie uczestników protestu: Iwony Hartwich, Jakuba Hartwicha i Anety Rzepki. Niestety, szef komisji, poseł PiS Włodzimierz Bernacki odmówił wpuszczenia ich na obrady.

“Zobaczcie jaką dostałam odpowiedź. Komentarz zbędny” – napisała na Twitterze Scheuring-Wielgus.

Iwona Hartwich i jej syn nie mogli nawet wejść na teren Sejmu. Okazuje się, że wylądowali na “czarnej liście”. Liderka protestu przyjmuje tę decyzję z “ogromnym zdziwieniem i zażenowaniem”.

“Pamiętam wystąpienie rzeczniczki rządu pani Joanny Kopcińskiej po naszym proteście, minister Elżbieta Rafalska szczerze zapraszała nas do rozmów, na różne konsultacje.

A teraz dostajemy zakaz wejścia do Sejmu, czyli nie mamy możliwości być na komisjach, podkomisjach, konferencjach, które dotyczyć będą osób niepełnosprawnych” – komentuje Iwona Hartwich w rozmowie z Fakt24 – “Nikt z nas nie zamierza przecież kolejny raz kłaść się na kafelki i protestować w Sejmie.

Chcieliśmy rozmawiać, jesteśmy otwarci na dialog. A wysyła się nas na ulice” – dodaje wzburzona.

“Przecież to absurd, nie wiadomo nawet, czy w maju 2020 r. PiS będzie wciąż rządzić. Co my takiego zrobiliśmy? Chcieliśmy tylko powiedzieć, że osoby niepełnosprawne nie mają minimum socjalnego na życie.

Żyją miesiąc w miesiąc, w głodzie, w nędzy. Mamy sygnały z całej Polski, od wielu rodziców, że ustawa nie funkcjonuje. Chcieliśmy się zapytać, czy minister Rafalska obliczy minimum socjalne dla osoby niepełnosprawnej” – tłumaczy Hartwich.

Kobieta jest zdruzgotana – “Co mam teraz zrobić? Iwona Hartwich, Aneta Rzepka i Marzena Stanewicz muszą kandydować. Żeby wreszcie usłyszano nasz krzyk, wołanie o pomoc.

Przecież my protestujemy od 2009 r., spotykamy się z politykami z różnych rządów. Ręce mi opadły, ja jeszcze to potrafię sobie jakoś wytłumaczyć, ale ciężko mi jest ze względu na Kubę”.

Uczestnicy protestu mieli dwa postulaty: podniesienie renty socjalnej do wysokości najniższej renty ZUS (1029 zł brutto) oraz wprowadzenie 500-złotowego dodatku dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji.

Pierwszy postulat rząd spełnił, ale drugiego już nie. Rządzący zapewnili, że osoby niepełnosprawne otrzymają ten dodatek w formie rzeczowej.