Hydrolodzy ostrzegają – powódź stulecia? Będą kolejne silne opady już niebawem

Prognoza pogody według meteorologów nie jest optymistyczna. Mimo chwilowej poprawy, południe Polski czeka kolejne bolesne uderzenie. Przygotowania już trwają, a to dopiero początek.

Prognoza pogody w Polsce to ostatnio głównie ostrzeżenia IMGW i alerty powodziowe. Jest bardziej niż pewne, że w następnych dniach ponowią się kolejne zawiadomienia o zagrożonych terenach. Południowe rejony kraju muszą być gotowe na najgorsze.

Prognoza pogody na najbliższe 3 dni jest w miarę „pozytywna”
W śląskim, małopolskim i podkarpackim, które ucierpiało najbardziej, mogło spaść nawet 200 litrów na metr kwadratowy. Mieszkańcy zalanych terenów mają jedynie moment, by ratować swoje gospodarstwa i zabezpieczyć się przed następną falą opadów.

Południowy rejon kraju będzie w najbliższych godzinach i w weekend nękany jedynie przez przelotne opady deszczu, które bez wątpienia w pewien sposób będą utrudniać działania służb. Najgorszy niż, który spowodował straty, przemieścił się już nad Ukrainę. Jednak nad kraj nadchodzi jeszcze jeden, który przyniesie intensywniejsze opady niż te dzisiejsze już we wtorek. Prognoza pogody wciąż nie napawa optymizmem.

Podkarpacie znów w niebezpieczeństwie. Hydrolodzy ostrzegają – powódź stulecia?
We wtorek nad Polskę nadciągnie niż znad Bałkanów, który będzie przemieszczał się nad południową i środkową Polskę. Jedynym plusem w tej sytuacji jest to, że nie będzie blokował go wyż, przez co niż „rozejdzie” się nad cały kraj, a nie skumuluje w jednym miejscu.

W nocy z poniedziałku na wtorek i we wtorek mają mieć miejsce najintensywniejsze opady i burze. Straty mogą ponieść mieszkańcy z centralnej Polski. Podczas drugiego niżu może spać od 10 do 50 (lokalnie) litrów deszczu na metr kwadratowy.

– Jesteśmy dopiero na początku sezonu powodziowego. Historycznie rzecz biorąc, największe powodzie w górskiej części dorzecza Wisły i Odry to był okres trwający od czerwca do sierpnia. Tak że jeszcze przed nami cały długi sezon, kiedy mogą się wydarzyć rzeczy znacznie gorsze niż to, z czym mamy w tej chwili do czynienia – ostrzega hydrolog, doktor inżynier Janusz Żelaziński.

Jak twierdzą niektórzy, może czekać nas koszmarny początek lata. Skumulowane opady, niże pomieszane z wyżami, powodzie, intensywne komórki burzowe, tereny ciągle niszczone przez kolejne deszcze – oby nie spełniła się najgorsza prognoza pogody.

źródło: pikio.pl