Emocjonalne przemówienia trzech prezydentów na placu Piłsudskiego. „Przeszłość nie jest zamknięta”

Podczas uroczystości na placu Piłsudskiego w Warszawie przemawiali trzej przywódcy: prezydent Polski Andrzej Duda, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier oraz wiceprezydent USA Mike Pence. Mówili o trwających wciąż konsekwencjach II wojny światowej, konieczności pamiętania o tym konflikcie oraz wspólnej przyszłości.

Podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej przemawiali przywódcy trzech krajów: Polski, Niemiec oraz USA

Prezydent Andrzej Duda mówił o tragediach, których doświadczyła Polska i traumie narodu. Dodawał, że wszystkie kraje muszą dbać o to, by taka katastrofa się już nie powtórzyła
Prezydent Frank-Walter Steinmeier dekalrował: „Nie zapomnimy cierpienia polskich rodzin, tak samo jak i ich odwagi stawiania oporu”

Wiceprezydent Mike Pence podkreślał: „Polska i Ameryka, oraz wszystkie miłujące wolność narody świata, razem wyjdą przyszłości naprzeciw”

W niedzielę po godz. 12 w Warszawie na pl. Piłsudskiego rozpoczęły się uroczystości w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Przemawiał wtedy m.in. prezydent Polski Andrzej Duda.

– Prawie 80 mln ludzi pochłonął tamten straszny konflikt zbrojny, który rozpoczął się 80 lat temu, jeśli policzyć tych, którzy pomarli na skutek wojny z głodu i z nędzy. To 3 proc. ówczesnego świata. To wielkie, europejskie państwo. W ciągu sześciu lat zniknęła jego ludność. Trudno to sobie dziś wyobrazić, taki kataklizm dziejowy. Musimy pamiętać, dlatego tutaj dzisiaj jesteśmy – powiedział Duda.

Prezydent Duda: „Niemcy poniżyli Polaków, pozostawiając na naszej ziemi machinę zagłady”

Prezydent Polski podziękował gościom za przybycie i za pokazanie światu tego, że straszny konflikt, którym była II wojna światowa, nie został zapomniany. Będzie trwała też pamięć o tych, którzy wtedy zginęli.

– Całujemy ręce kombatantów – tych, którzy walczyli za wolność naszą i waszą za wolność współczesnego świata Za całego serca wam dziękujemy, gdziekolwiek jesteście teraz na świecie – mówił prezydent Duda.

W swojej przemowie prezydent wskazywał, że hitlerowscy Niemcy na ziemiach etnicznie polskich zbudowali obozy zagłady. – Takim najbardziej znanym z obozów zagłady był obóz Auschwitz Birkenau, obóz w którym, w czasie II wojny światowej zamordowano 1 mln 100 tys. Żydów z całej Europy, przede wszystkim z Polski; obóz, w którym zamordowano 140 tys. Polaków, 23 tys. Romów i Sinti, 20 tys. jeńców radzieckiej Armii Czerwonej i 15 tys. ludzi różnych narodowości przywiezionych do tego obozu z różnych krajów, praktycznie z całej okupowanej przez Niemców Europy – wyliczał Duda.

– Zostawiono nam to. Można powiedzieć, że Niemcy w ten sposób poniżyli nas, Polaków, że na naszej ziemi pozostawili tę machinę zagłady. Ale dzisiaj jesteśmy jej depozytariuszami, opiekujemy się nią po to, aby dawała światu świadectwo, aby ludzie, zwłaszcza młodzi przyjeżdżali i widzieli, co człowiek mógł wyrządzić drugiemu człowiekowi i co oznacza totalitarny reżim. Co oznacza okrucieństwo i brak poszanowania dla podstawowych praw drugiego człowieka, dla jego godności – dodał prezydent.

Wszystko mogło wyglądać inaczej

Andrzej Duda mówił także o traumie, jaką wywołał konflikt rozpoczęty w 1939 r.

– Konflikt pozostawił niezabliźnione rany i piętna, na przykład w architekturze, której nie udało się odtworzyć. U nas 1 września zaczęła się II wojna światowa, od ataku hitlerowskich Niemiec na strażnicę na Westerplatte i Wieluń – śpiące miasto, w którym nie było żadnych oddziałów militarnych. Wojna dla nas była cały czas walką, nigdy nie poddaliśmy się jako naród – mówił prezydent RP.

– 17 września zdradziecko zaatakował nas Związek Sowiecki. Sowieci bestialsko zamordowali ponad 20 tys. polskich oficerów. To była straszliwa hekatomba naszego narodu, wycinanie najlepszych synów z polskiej tkanki narodowej: Polaków, Żydów, Rusinów, Ukraińców. Nie będę wracał do tego, że liczyliśmy na pomoc aliantów, która nie nadeszła. Może wtedy wszystko wyglądałoby inaczej – dodawał Andrzej Duda.

Wojna dla Polski skończyła się dopiero w 1989 r.

Prezydent przypomniał o wszystkich tragediach, które działy się podczas II wojny światowej: łapankach, więzieniach, obozach zagłady.

– Chcę jeszcze raz podkreślić, że mój naród nigdy się nie poddał. Polskie Państwo Podziemne działało podczas okupacji, młodzież szkoliła się i potem stanęła w 1944 r. do Powstania, choć wielu z nich szło do walki z pustymi rękami. Zostali zmiażdżeni. Stalin zatrzymał swoje wojska i zaczekał, aż Powstanie Warszawskie się wykrwawi – wspominał Duda.

Prezydent przypomniał też, że po zakończeniu II wojny światowej Polska dostała się pod kolejną okupację: sowiecką. – Wojna dla nas skończyła się dopiero w 1989 roku. Trudno mówić o zwycięstwie, jeśli nie żyje się w kraju wolnym, niepodległym, suwerennym. Ale dziękujemy naszym sojusznikom z wolnego Zachodu, którzy nas wspierali w tamtych czasach. Także dzięki nim ludzie z wolnego ruchu „Solidarność” mogli zwyciężyć. Wtedy także Niemcy mogli przeżyć swoje zjednoczenie. Dziś razem jesteśmy w Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckim – dodawał prezydent RP.

Duda: pamięć o ofiarach II wojny światowej musi trwać

Prezydent podkreślał, jak istotna jest pamięć o II wojnie światowej dla współczesnego świata.

– Mimo tamtej strasznej lekcji, czystki etniczne zdarzają się i we współczesnym świecie – podkreślał Andrzej Duda. – Nawet dziś mamy do czynienia w Europie z imperialistycznymi atakami i zmienianiem granic siłą. Może nie byłoby w ogóle II wojny światowej, gdyby państwa Zachodu zdecydowanie zmieniły się anschlussowi Austrii i postawiły tamę dla imperialnych dążeń Hitlera. Musi być widać, że każda militarna agresja spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią. Przymykanie oczu to nie jest recepta na zachowanie pokoju. To prosty sposób na rozzuchwalenie agresywnych osobowości i danie przyzwolenia na kolejny atak. To się dzieje, w 2008 roku była to Gruzja, a w 2014 r. Ukraina – dodawał.

– Niech żyje wolność, demokracja i wszyscy ludzie sprawiedliwości i pokoju – zakończył swoją przemowę prezydent Andrzej Duda.

Prezydent Niemiec: przeszłość nie jest zamknięta

Na placu Piłsudskiego przemawiał także prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier.

-Nie ma drugiego takiego miejsca w Europie, w którym z takim trudem przychodzi mi zabrać głos i przemówić do państwa w moim ojczystym języku niemieckim – rozpoczął przemowę prezydent Niemiec. – Moi rodacy rozpętali okrutną wojnę, która miała kosztować życie ponad 50 mln istnień ludzkich, wśród nich miliony obywateli i obywatelek Polski. Ta wojna była zbrodnią Niemiec – zaznaczył.

– Przez lata Niemcy siali zniszczenie w tym mieście, mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci. Polska, jej kultura, miasta i mieszkańcy, wszystko, co żywe miało zostać unicestwione. (…) Opisując tę wojnę, często używamy słowa „niezmierzona”. Określenie to nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z obowiązku współczucia dla ofiar. Przeszłość nie jest zamknięta, im dalej od tej wojny, tym ważniejsza staje się jej pamięć – powiedział Frank-Walter Steinmeier. – Nie zapomnimy cierpienia polskich rodzin, tak samo jak i ich odwagi stawiania oporu – zapewnił.

Prezydent odniósł się również do słów św. Jana Pawła II. – To duch Polski, to wasz duch wyzwolenia zerwał żelazną kurtynę. To wasz duch pojednania obdarzył nas Niemców nowym początkiem, to wasz duch odnowy pomógł nam wspólnie odbyć drogę ku nowej Europie – powiedział Frank-Walter Steinmeier.

Prezydent Niemiec poruszył również kwestię roli Niemiec w Europie. – Europa doznała tego, co w człowieku najgorsze, a mimo to, zaczynając od nowa, postawiła na to, co w nim najlepsze. Dobrze wiem, że mój kraj ponosi za tę Europę szczególną odpowiedzialność, ponieważ państwo Niemieckie pomimo historii dostało szanse nowego startu w Europie. My Niemcy musimy mieć większy wkład w przyszłość Europy (…) i chcemy czynić to z pokorą. My Niemcy mamy powody, by czuć się najszczęśliwszymi Europejczykami. Nie mamy natomiast żadnych powodów, by uważać się za lepszych Europejczyków – powiedział.

Wiceprezydent USA: Polska i Ameryka razem wyjdą przyszłości naprzeciw

Podczas uroczystości przemawiał również wiceprezydent USA Mike Pence, który przyjechał do Polski w zastępstwie prezydenta Donalda Trumpa.

– To wielki zaszczyt być tu w imieniu prezydenta USA i wszystkich Amerykanów. Dwa lata temu prezydent Trump przyjechał do Warszawy i mówił o nadzwyczajnych więzach łączących narody amerykański i polski. Dziś w sercu Warszawy zebraliśmy się, by dać świadectwo odwadze i duchowi wielkiego narodu i głębokiej, trwałej sile wielkiej cywilizacji – mówił Pence.

– Nigdy nie pozwoliliście się owładnąć rozpaczy, nigdy nie wyrzekliście się swej tysiącletniej historii. 80 lat temu wasze światło lśniło w mroku, zaś mrok światła nie pokonał. Charakter, wiara i determinacja Polaków na to nie pozwoliły – mówił wiceprezydent USA. Cytując Donalda Trumpa, Pence powiedział: – W głębi polskiego charakteru leżą odwaga i siła, których nikt nie jest w stanie zniszczyć – dodawał.

Pence wspominał poległych członków ruchu oporu, zamordowanych podczas Holokaustu oraz zabitych powstańców warszawskich. – Polegli pozostaną na zawsze w sercach tych, którzy kochają wolność – mówił wiceprezydent USA.

Pence przywołał wypowiedź rosyjskiego pisarza, Aleksandra Sołżenicyna, który powiedział: „gdyby kazano mi wskazać główną cechę XX wieku, nie mógłbym znaleźć nic bardziej precyzyjnego niż to: »człowiek zapomniał Boga«”. W tym kontekście Pence wspominał wizytę Jana Pawła II w Polsce w 1979 roku: – Głos Polaków wołających „my chcemy Boga” rozbrzmiewał wtedy w całym świecie.

– Ameryka i Polska dalej będą się opowiadać za wspólną obroną i nadal będziemy wzywać naszych sojuszników do wypełniania złożonych sobie nawzajem zobowiązań. Mocny sojusz wolnych, suwerennych i niezależnych krajów jest najlepszą formą obrony – mówił Pence.

– Jeśli ktokolwiek wątpił w przeznaczenie ludzkości, którym jest wolność, niech spojrzy na Polskę; mogę zapewnić, że Polska i Ameryka, oraz wszystkie miłujące wolność narody świata, razem wyjdą przyszłości naprzeciw – zakończył swoją przemowę wiceprezydent USA.

W uroczystości na placu Piłsudskiego wzięło udział 40 delegacji zagranicznych: prezydenci, premierzy, przewodniczący parlamentów, ministrowie spraw zagranicznych, ministrowie obrony narodowej oraz specjalni wysłannicy rodzin królewskich z Europy.

źródło: wiadomosci.onet.pl