Dzieci weszli do klasy ze spuszczonymi głowami, ze smutkiem na twarzach. Szkolna ławka dla najlepszego przyjaciela jest pusta

Uczniowie piątej klasy Niepublicznej Szkoły Podstawowej „Razem” w Chełmie (woj. lubelskie) nie przywitali nowego roku szkolnego tak, jak większość ich kolegów. Weszli do klasy ze spuszczonymi głowami, ze smutkiem na twarzach. Ich klasa nie jest tą samą, którą żegnali w czerwcu. Zabrakło w niej Marcela (+ 10 l.), który zginął tragicznie pod kołami samochodu pierwszego dnia wakacji.

Dzieci straciły jednego ze swoich kolegów. Szkolna ławka dla najlepszego przyjaciela jest pusta. Zamiast uścisków i radosnych wspomnień z wakacji, była minuta ciszy. Marcel Chmielowiec nie pożyczy już długopisu koledze, nie zgłosi się do odpowiedzi z matematyki, którą tak bardzo lubił ani nie pójdzie na boisko pograć w piłkę. Jego marzenia i radosne życie nagle zostało przerwane.

Marcel Chmielowiec zginął w pierwszy dzień wakacji. Chłopiec wraz z rodzicami i siostrą przyjechał do dziadków do Glinisk na wakacje. Wspólnie uczestniczyli w procesji Bożego Ciała a po południu poszedł spotkać się z kolegami. Wraz z czwórką innych dzieci bawił się na poboczu spokojnej wiejskiej drogi kilkanaście metrów od domu dziadków. Wtedy uderzył w niego przejeżdżający samochód. Chłopczyk zginął na miejscu, skonał na rękach swoich rodziców.

Początek roku szkolnego to wyjątkowo trudny dzień dla jego rodziców i siostry. – Zamiast odprowadzać syna do szkoły, idziemy na cmentarz i palimy znicze. Z taką śmiercią nigdy się nie pogodzimy. Dziś powinniśmy kupować podręczniki, kompletować plecak, wybierać dodatkowe zajęcia dla syna. To już nigdy się nie zdarzy – mówią pogrążeni w żałobie Renata (43 l.) i Leszek (46 l.) Chmielowiec, rodzice Marcela.

Marcel interesował się piłką nożną i maszynami rolniczymi, co niedzielę w kościele siadał w pierwszej ławce, a czwartą klasę ukończył ze świadectwem z czerwonym paskiem.

Śledztwo w sprawie wypadku wciąż trwa.

Podczas pierwszego dnia szkoły nie zabrakło ciepłych wspomnień o ulubionym koledze z klasy

– Powinniśmy cieszyć się z pierwszego dnia szkoły, a nie jeździć na cmentarz do syna- mówią Renata i Leszek Chmielowiec

źródło: fakt.pl