Cud, że żeglarze przeżyli. Prawdopodobnie najbardziej przerażająca chmura w Polsce

Na widok tego zdjęcia 9 na 10 osób mówi „wow”. Jedna pyta, czy załoga jachtu znajdującego się w zasięgu chmury przeżyła. Autor fotografii Waldemar Koczewski opowiada, co wydarzyło się tuż po pojawieniu się budzącej grozę chmury.

– Moja fotografia to wprawdzie staroć, ale jeśli szukacie naprawdę groźnej burzowej chmury to proszę bardzo – mówi Waldemar Koczewski z Wrocławia. Opisuje, jak w 2014 roku żeglował wraz żoną i kotem na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Płynął przez jezioro Jagodno (niedaleko Giżycka) w kierunku północnych akwenów, kiedy z zachodu nadciągnęła „granatowa meduza”.

Daliśmy nogę

– Sięgnąłem po aparat, aby zrobić kilka zdjęć z ręki. Potem już nie ryzykowaliśmy spotkania z chmurą na wodzie. Zrzuciliśmy żagle i na silniku daliśmy nogę do zatoczki za cypelkiem. Tam bezpiecznie przeczekaliśmy przejście chmury – relacjonuje fotograf.

– Zrobiło się ciemno jak w nocy. Powiało jakieś 5-6 w skali Beauforta, czyli wcale nie tak mocno w porównaniu do zapowiadającej istny armageddon chmury. Lunął deszcz, jednak po około 20 minutach wyszło słońce. Jacht, który sfotografowałem, zniknął mi z oczu. Później nasłuchiwałem komunikatów w radiu. Nie było informacji o wywrotce czy wypadkach żeglarzy. Zakładam, że tamtej załodze nic się nie stało – opowiada dalej Waldemar Koczewski.
Polscy łowcy burz ostrzegają przed kontemplowaniem tego typu nadchodzących chmur. Wał szkwałowy i chmura szelfowa tworzą się zazwyczaj na przednim skraju burzy, w wyniku starcia się zimnej i gorącej masy powietrza. Na widok podobnej formacji, zmierzającej w naszym kierunku, należy jak najszybciej poszukać schronienia. Do uderzenia wiatru zazwyczaj pozostają minuty. Tego typu chmury wyprzedzają wystąpienie zjawisk, które potencjalnie mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia. Towarzyszą im trąby powietrzne, opady gradu i niszczące podmuchy silnego wiatru.

https://twitter.com/SWPolska/status/1017761267669520384

Ostatnio polski internet żyje obrazami, które funduje niż o nazwie Halina. Pisaliśmy już o wale szkwałowym, który pojawił się nad miejscowością Kuźnica na Półwyspie Helskim. Po publikacji otrzymaliśmy od czytelników wiele nowych relacji o wydarzeniach w pogodzie. Ta jest jednak szczególna. Po powrocie do domu fotograf z kilku ujęć zmontował panoramę. Chmurę wydrukował na odbitce mierzącej 2 metry szerokości. Dopiero wtedy najlepiej się ją ogląda. Wisi do dziś w salonie mieszkania autora.