Zdarzają się sytuacje, że rodzice muszą zostawić swoje malutkie dziecko nawet na kilka dni w całodobowym żłobku lub przedszkolu. Czasami wywołuje to oburzenie znajomych tych rodziców. – Nie demonizujmy takich zdarzeń, mnie mama kilka razy taki zostawiła i nic złego się nie stało – przekonuje dorosła dziś pani Monika.

Grażyna Hodakowska, dyrektorka przedszkola Lalkowo: Wiem, że temat jest bardzo kontrowersyjny. Przyjmujemy dzieci na nocleg wyłącznie w sytuacjach awaryjnych: poród drugiego dziecka, wesela, pogrzeby i inne okoliczności rodzinne, w których dzieci nie powinny uczestniczyć

Matka Justynki: Nie rozumiem uwag w stylu: „Zobaczysz, ciebie Justynka też kiedyś odda do domu starców”, „Jak nie masz czasu dla dziecka, to po co je rodziłaś?”, czy „A może od razu oddaj do domu dziecka?”

Hodakowska: Całodobowe placówki to o wiele lepsze rozwiązanie, niż zatrudnianie przypadkowej opiekunki, oddawanie dziecka cioci czy sąsiadce. Bo takie osoby często nie mają kwalifikacji do opieki nad dziećmi

Joanna Ostrejko- Sochal, psycholog: Gdy się da, warto przedszkole, czy żłobek całodobowy zastąpić nianią. Bo w indywidualnym kontakcie jest łatwiej podążać za potrzebami dziecka i je realizować

Pani Monika jest mamą 5- letniej Justynki i została mocno skrytykowana przez swoje koleżanki oraz rodzinę, że oddała dziecko do „przechowalni”, czyli do przedszkola, które oferuje opiekę przez całą dobę. Dziecko wychowuje sama, rodzice mieszkają daleko, a przypadkowej niani nie chciała córki powierzać.

– Przez pracodawcę zostałam wysłana w delegację i nie mogłam odmówić – tłumaczy kobieta. – Więc takie przedszkole było dla mnie idealnym rozwiązaniem. Nie rozumiem uwag w stylu: „Zobaczysz, ciebie Justynka też kiedyś odda do domu starców”, „Jak nie masz czasu dla dziecka, to po co je rodziłaś?”, czy „A może od razu oddaj do domu dziecka?”.

Aby dziecko przechować

Czy rzeczywiście całodobowe żłobki i przedszkola są złem? Reliktem epoki PRL? Kiedy to w 1952 roku władze zatwierdziły uchwałę: „W sprawie zwiększenia stanu zatrudnienia kobiet”. „Udogodnieniem” było to, że pracujące kobiety mogły umieszczać swoje dzieci do 3 lat w żłobku na koszt zakładu pracy. Funkcjonowały wówczas żłobki dwuzmianowe i tygodniowe. A nawet kilkutygodniowe sezonowe żłobki wiejskie, na czas żniw. Dzieci zostawiało się w takim żłobku nawet na kilka tygodni.

Zdania rodziców w kwestii współczesnych placówek z noclegiem dla dzieci są podzielone. Świadczą o tym choćby wpisy na jednym z forów internetowych, poświęconych rodzicielstwu.

~Diana: „To, że jest całodobowy to nie znaczy, ze ktoś będzie oddawał tam dziecko na 24h przez 7 dni w tygodniu. Ludzie, litości”.

~Małgorzata: „Przechowalnia jak dla mnie i zdania nie zmienię”.

~Kamila: „Mam wrażenie, że niektórzy myślą, że rodzice będą tam zostawiać dzieci na 24h przez 7 dni w tygodniu… Sama pracuję do 15.30 i moje dziecko chodziło do żłobka miejskiego. Ale ile jest rodziców pracujących na zmiany? Samotnych, bez wsparcia bliskich? To dobre rozwiązanie dla nich”.

~Krystyna: ”Smutna sprawa – oddać własne dziecko do takiej placówki”.

Lepsze całodobowe przedszkole, niż sąsiadka

– W świecie, w którym ciągle towarzyszy nam pośpiech, brak pieniędzy, placówki działające 24 godziny na dobę mogą być jedynym ratunkiem dla osób pracujących na nocnej zmianie lub trzyzmianowo – mówi Joanna Ostrejko-Sochal, psycholog. – Ważne, żeby dziecko nie zostawało w takiej placówce dłużej niż to absolutnie konieczne i na noc jak najrzadziej.

Ale już w kwestii niani ma nieco odmienne zdanie.

– Gdy się da, warto przedszkole, czy żłobek całodobowy zastąpić nianią – zaznacza ekspertka. – Bo w indywidualnym kontakcie jest łatwiej podążać za potrzebami dziecka i je realizować. Trzeba pamiętać o tym, że im młodsze dziecko, tym większy przeżywa stres. Bo jeszcze nie rozumie perspektywy czasowej, nie wie, kiedy mama wróci i czy w ogóle to zrobi. Lęk separacyjny pojawia się u dziecka około 8 miesiąca życia, a w wieku około 2 lat: lęk rozwojowy dotyczący nieobecności matki podczas zasypiania.

Jednym z miejsc, które od lat oferuje usługi nocowania małych dzieci w placówce jest niepubliczne, krakowskie „Lalkowo”, które prowadzi też normalną działalność przedszkolną.

– Wiem, że temat jest bardzo kontrowersyjny – przyznaje Grażyna Hodakowska, dyrektorka przedszkola. – Przyjmujemy dzieci na nocleg wyłącznie w sytuacjach awaryjnych. Powody są różne: poród drugiego dziecka, wesela, pogrzeby i inne okoliczności rodzinne, w których dzieci nie powinny uczestniczyć.

Dyrektorka opowiada, że najczęściej przyjmują takie dzieci, które już do tego przedszkola chodzą. Obce widzi mniej chętnie, choć i wtedy nie odmawia.

– Jeśli dziecko trafi do nas pierwszy raz, to zalecamy rodzicom, aby wcześniej przyszli tu z nim – zaznacza Hodakowska. – Chcemy, żeby zapoznało się z otoczeniem, kolorami ścian w salach, placem zabaw. I uważam, że to jest o wiele lepsze rozwiązanie, niż zatrudnianie przypadkowej opiekunki, oddawanie dziecka cioci czy sąsiadce. Bo takie osoby często nie mają kwalifikacji do opieki nad dziećmi.

A jeśli dziecko będzie płakać?
Wcieliłam się w matkę, która chciałaby wyjechać na kilka dni, aby odpocząć nad morzem. Zadzwoniłam do warszawskiego przedszkola Happy Feet i spytałam, czy dziecko przed noclegiem w obcym miejscu powinno je wcześniej poznać.

Pani poinformowała mnie, że nie ma takiej potrzeby. „A jeśli będzie płakać?” – spytałam. W odpowiedzi usłyszałam, że opiekunki są profesjonalnymi przedszkolankami i zajmą dziecko zabawą w taki sposób, że nie będzie miało czasu myśleć o mamie i za nią tęsknić.

Usługi noclegowe dla małych dzieci nie są tanie: na przykład w przedszkolu Lalkowo doba opieki kosztuje średnio 240 złotych.

– Ale na cenę ma wpływ wiele czynników – zaznacza dyrektor Hodakowska. – Między innymi wiek dziecka, albo to czy jest obcojęzyczne.

Przedszkola 24h nie takie straszne

– Uważam, że demonizowanie całodobowych przedszkoli i żłobków jest przesadą – analizuje pani Monika, mama małej Justynki. – mama opowiadała, że też kilka razy skorzystała z tej opcji i zostawiała mnie w takim przedszkolu na noc. A ja w ogóle tego nie pamiętam. Nie stała mi się żadna krzywda, nie mam lęków, depresji, zaburzeń. Wychowywanie dzieci pod kloszem też nie jest dobre. Bo choćbyśmy się ze wszystkich sił starali, to nie uchronimy swojego potomstwa przed całym złem tego świata. Więc jeśli zostawiam dziecko na dwie noce w obcym miejscu, to nie znaczy, że chcę się go pozbyć i że jestem wyrodną matką.

źródło: ofeminin.pl