Całą pulę nagród w KPRM podzielili między sobą współpracownicy Beaty Szydło. Jest raport NIK

Cały budżet przeznaczony na nagrody w 2017 roku w KPRM, który wynosił 1 mln zł, rozdzielono dla kilkunastu osób – podaje „Rzeczpospolita”, powołując się na raport NIK.

Z raportu NIK wynika, że w 2017 roku w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na nagrody wydano 918 tys. zł. Pieniądze trafiły jednak tylko do 17 osób zajmujących kierownicze stanowiska w KPRM.

Cały budżet na nagrody w KPRM w 2017 roku dla 17 osób

Rok wcześniej wydano podobną kwotę, ale rozdysponowano ją zupełnie inaczej. Tylko jedna trzecia trafiła do KPRM. Resztę otrzymały osoby zajmujące kierownicze stanowiska w ministerstwach, urzędach centralnych i wojewódzkich.

Kontrola NIK z wykonania budżetu co roku odbywa się w KPRM, ministerstwach i urzędach. Jak informuje „Rzeczpospolita”, tym razem NIK pod lupę wzięła też nagrody – wszystko z powodu ustaleń posła Krzysztofa Brejzy z PO, który w lutym nagłośnił sprawę „drugich pensji”, jakie przyznali sobie członkowie rządu Beaty Szydło. Okazało się, że otrzymali od 65 tys. do 82 tys. zł. Łącznie na nagrody dla rządu Beaty Szydło w 2017 roku wydano ponad 2 mln 100 tys. zł.

Skąd były środki na pozostałe nagrody?

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” zastanawiają się, skąd pozyskano środki na nagrody. Przypominają, że na dokumentach podpisanych przez ówczesną szefową KPRM napisano adnotację „nagrody mają być wypłacone ze środków własnych ministerstwa”. – Można mieć obawy, że odbyło się to koszem wydatków resortów na ich bieżącą działalność – skomentował Krzysztof Brejza dla „Rzeczpospolitej”. Poseł stwierdził też, że za czasów PO „nagrody były nagrodami”, a za rządów PiS „stworzono ordynarny system drugich pensji”.

Najwyższa Izba Kontroli zaapelowała o nowelizację ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. W tym roku w Sejmie pojawiły się dwa takie projekty: PO (w marcu) i Kukiz’15 (w kwietniu). Trafiły jednak do sejmowej zamrażarki.