Legia Warszawa przegrała aż 36 proc. spotkań w trwającym sezonie – nie ma w Europie drużyny broniącej mistrzostwa, która poniosłaby więcej porażek. Mistrz Polski jest jednym z najgorszych obrońców tytułu na Starym Kontynencie.

Porażka z Zagłębiem Lubin (0:1) na inaugurację fazy finałowej, za którą Romeo Jozak zapłacił stratą posady przy Łazienkowskiej 3, była już jedenastą ligową Legii Warszawa w trwającym sezonie. Nie ma w Europie broniącej tytułu mistrzowskiego drużyny, która przegrałaby więcej spotkań, a tyle samo porażek na koncie mają tylko węgierski Honved Budapeszt i słowacki MSK Zilina.

Legia nie zasłużyła na miano najgorszego mistrza krajowego, a tylko jednego z najgorszych, wyłącznie dlatego, że choć piłkarze Honvedu i Ziliny ponieśli tyle samo porażek, to jednak relatywnie częściej schodzili z boiska pokonani, bo Węgrzy rozegrali 26 spotkań, a Słowacy – 27. Mistrzowie Polski przegrali zatem 36 proc. spotkań, podczas gdy Honved 42 proc., a Zilina – 41 proc.

Marne to jednak pocieszenie, biorąc pod uwagę, że we wszystkich 40 europejskich ligach, w których obowiązuje system jesień/wiosna, jeszcze tylko dwóch innych mistrzów schodzi z boiska pokonanych częściej niż w co trzecim meczu: armeński Alaszkert Erywań (35 proc.) i duński FC Kopenhaga (35 proc.).

Paradoks polskiej ligi polega jednak na tym, że mimo uwłaczającego mistrzowi bilansowi Legia wciąż ma realną szansę na obronę tytułu, bo na sześć kolejek przed końcem sezonu zajmuje trzecie miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy, a do lidera ma tylko punkt straty.

Piłkarze Honvedu, Kopenhagi i Ziliny pożegnali się już z marzeniami o wygraniu swoich lig, a z grupy często przegrywających mistrzów jedynie armeński Alaszkert wciąż może obronić tytuł, bo na siedem kolejek przed końcem rozgrywek jest wiceliderem z ledwie punktem straty do lidera.

W najbardziej godny mistrza sposób tytułu broni za to azerski Karabach Agdam, którego zawodnikiem są Jakub Rzeźniczak oraz znani z polskiej ligi Donald Guerrier (Wisła Kraków) i Dani Quintana (Jagiellonia Białystok). Zespół byłego kapitana Legii Warszawa przegrał tylko jedno z 23 ligowych spotkań, a jedyną porażkę w rodzimej lidze poniósł cztery dni po wyczerpującym boju w fazie grupowej Ligi Mistrzów z Atletico Madryt (0:0).

Bilans Legii w sezonie 2017/2018 jest zawstydzająco słaby jak na obrońcę tytułu, ale mimo to warszawianie nie są najsłabszym mistrzem Polski w dobie ESA 37. Na tym samym etapie sezonu 2015/2016 Lech Poznań miał na koncie aż 14 porażek (45 proc.) i zdobywał ledwie 1,39 „oczka” na spotkanie.

Wtedy Kolejorz rzutem na taśmę awansował do grupy mistrzowskiej, ale o skutecznej obronie tytułu nie mógł myśleć. Legia natomiast wciąż ma realną szansę na sięgnięcie po trzecie mistrzostwo z rzędu, ale to temat na inną rozprawkę dotyczącą nieobliczalności, a raczej słabości polskiej ekstraklasy.