Anna Nowak-Ibisz załamana planem lekcji syna. „Wiadomo, że dzieci pękną już w listopadzie, jak mają pracować, kiedy mózg i ciało krzyczy”

Anna Nowak-Ibisz na Instagramie podzieliła się z fanami swoimi rozterkami dotyczącymi planu lekcji nastoletniego syna. Jej zdaniem jest zbyt wymagający dla dziecka.

Anna Nowak-Ibisz, czyli TVN-owska Pani Gadżet, jest mamą Vincenta, który w tym roku poszedł do ósmej klasy szkoły podstawowej. Dziennikarka na swoim Instagramie nie kryła rozgoryczenia nowym planem lekcji nastolatka:

Łatwo wstać nam dzisiaj nie było, spojrzeliśmy z synem wczoraj wieczorem na plan lekcji i to był błąd! Tak nas ścisnęło, że nie spaliśmy do 2.00 nad ranem… Zastanawialiśmy się, z której korporacji go skopiowano?
– pisała Anna Nowak-Ibisz.

https://www.instagram.com/p/B158uJviQva/?utm_source=ig_embed

Anna Nowak-Ibisz krytykuje plan lekcji syna

W dalszej części wpisu Anna Nowak-Ibisz punktuje presję, którą nakłada się na nastolatków u progu liceum. Jej zdaniem nie powinno się dzieci „cisnąć” i zachęcać do wzięcia udziału w wyścigu szczurów.

Przed nami ósma klasa, nie wiem, jak Wy, ale ja nie zamierzam dać się zwariować, to jest mój jedyny plan! Nie będę cisnąć na maxa i brać udziału w gonitwie, musisz, jeszcze trochę posiedź, nigdzie nie wyjdziesz, dociśnij, bo zostaniesz z niczym, bo Cię nigdzie nie wezmą… Gdzie Ty z takimi ocenami chcesz iść… To słyszą już w szkole, materiału jest tyle, że i tak będą ledwo dyszeć, a ja będę uważać, żeby nie nakręcać wewnętrznej domowej spirali.

Anna Nowak-Ibisz radzi: Odpuśćmy

Anna Nowak-Ibisz radzi rodzicom, by odpuścili swoim pociechom. Oceny to nie wszystko i na pewno nie powinny przesłonić młodemu człowiekowi marzeń i pasji.

Jakoś to będzie, a oni znajdą swoje miejsce w życiu i tak, niezależnie od ocen w szkole, bo człowiek nie jest sumą ocen i cyfr! Człowiek to niepowtarzalny zespół cech, talentów i zdolności, każdy ma prawo poszukiwać swojej drogi, pasji i marzeń we własnym tempie, bez punktacji, o to warto zadbać i zawalczyć, to powinno być naszym drogowskazem w życiu, to, co kochamy i co nas napędza, a nie to, co podcina nam skrzydła, bo słabo wypadamy na tle innych, nie wyrabiamy się na zakrętach, a oni są już blisko mety – pisze dalej Pani Gadżet.

Swój wpis dziennikarka podsumowuje mottem „zawsze z boku, gotowa pierwsza opuścić statek, który płynie nie w moim kierunku”. Spotkało się ono z dużym entuzjazmem jej obserwatorów. Większość rodziców także obawia się, by nie przeciążyć swoich dzieci obowiązkami.

https://www.instagram.com/p/ByvT7NCiPOi/?utm_source=ig_embed

Wiadomo, że dzieci pękną już w listopadzie, jak mają pracować, kiedy mózg i ciało krzyczy – daj mi odpocząć, chcę stąd wyjść… Przez ile godzin możemy zachować koncentrację na temacie? Gdzieś od czwartej lekcji jest już słabo. Religia jest kwestią wyboru, podobnie jak etyka, można, nie trzeba. W państwowej szkole u znajomych dzieci w ósmej klasie kończą lekcje o 14.30 trzy razy w tygodniu… Raz mają na 9.00, a piątek do godz. 13.00, można??? – pisze w komentarzu Anna Nowak-Ibisz.

A jakie jest wasze zdanie? Czy szkoły waszych dzieci także przeładowują plany nastolatkom? Jakie są wasze sposoby na znalezienie złotego środka?

źródło: edziecko.pl