Abp Sławoj Leszek Głódź był wykorzystywany jako informator wojskowy w PRL. Komentuje

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź podczas pracy w Watykanie w latach 80. był nieświadomym informatorem wywiadu wojskowego PRL – wynika z dokumentów, do których dotarli dziennikarze „Rzeczpospolitej” i Onet.pl. Głódź podkreśla, że nigdy nie podjął współpracy ze służbami.

Abp Sławoj Leszek Głódź przez co najmniej sześć lat miał być wykorzystywany jako nieświadomy informator wywiadu wojskowego PRL – ustaliła „Rzeczpospolita” i Onet.pl. Informacje miały być zbierane w latach 80., kiedy Głódź pracował w Watykanie. Kontakty z Głodziem nawiązywał m.in. płk Franciszek Mazurek ps. Barcz, który oficjalnie pracował jako kierownik przedstawicielstwa PLL LOT. Pierwsza notatka na temat Głodzia pojawiła się w teczkach w czerwcu 1983 r. Głódź w rozmowach z Mazurkiem miał m.in. odnosić się do kontaktów kard. Józefa Glempa z gen. Wojciechem Jaruzelskim i Janem Pawłem II.

Ostrożnie i umiejętnie prowadzone z nim rozmowy pozwoliły mi na uzyskanie w latach 1983–1985 wielu cennych i wiarygodnych informacji, zwłaszcza w okresie II wizyty papieskiej w Polsce. Ks. S. G. darzył mnie dużym zaufaniem, czego zresztą nie omieszkał podkreślić kilkakrotnie podczas spotkań dwustronnych

– pisał pułkownik w sprawozdaniach. Jednak już w 1986 r. Sławoj Leszek Głódź miał stać się w „kontaktach jakby nieco ostrożniejszy i unikający przekazywania wręcz niektórych ważnych, często delikatnych informacji”. Według dziennikarzy „Rzeczpospolitej” i Onet.pl duchowny mógł się domyślić, że ma do czynienia z wojskowym wywiadem. W raportach brak informacji o tym, by arcybiskup miał otrzymywać za współpracę mniej lub bardziej świadomą jakiekolwiek pieniądze lub upominki.

Sławoj Leszek Głódź odpowiada

Autorzy tekstu próbowali skontaktować się z abp. Sławojem Leszkiem Głodziem, bezskutecznie. Duchowny za pośrednictwem portalu Niezalezna.pl opublikował oświadczenie. Stwierdził, że padł ofiarą systemu, „który podstępnie osaczał pracujących w Kurii Rzymskiej Polaków, często pod pozorem przygodnych rozmów z przedstawicielami Ambasady Polskiej w Rzymie, Konsulatu i LOT-u”. Głódź podkreślił:

Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów.